Obszernego wywiadu udzielił pomocnik warszawskiej Legii, Miroslav Radović. Serbski zawodnik jest obecnie bardzo przywiązany do klubu, nie wyklucza zostania w Warszawie na stałe, gdy jego kariera z piłką dobiegnie końca.
Legia Warszawa dała swoim kibicom dużo powodów do radości podczas rundy jesiennej T-Mobile Ekstraklasy. Wie o tym również Radović. – Kibice zawsze mogą oczekiwać, że po przyjściu na mecz zobaczą interesujący futbol. Jesteśmy w stanie strzelić każdemu przeciwnikowi kilka bramek, ale nie musi to oznaczać naszego zwycięstwa. Jeśli chodzi o ofensywny styl, to obecnie prezentujemy się dobrze. Mamy zawodników z potencjałem, aby grać do przodu. To dzięki temu publiczność może zobaczyć dużo dobrej piłki – powiedział serbski pomocnik.

Przed Legią naprawdę trudna runda. Legioniści są zdecydowanymi kandydatami do mistrzostwa Polski, jednak swoją wyższość będą musieli potwierdzić na boisku, z czym nie zawsze było łatwo, nawet jesienią. – Jestem zdania, że damy radę. Zawsze będą słabsze momenty, ale w tej drużynie jest wystarczająco duży potencjał, każdy, kto będzie grał, jest w stanie pokazać coś dobrego, co przyda się na boisku. Możemy być spokojni, że jeśli któryś z nas nie będzie w formie, to pozostali siedzący na ławce oraz czekający na swoją szansę po wejściu na boisko dadzą nam pozytywną energię i będą ciągnąć ten wózek – dodał Radović.
Nie da się ukryć, że Radović bardzo zżył się z Warszawą. Przychodził do Legii z zamiarem wybicia się do jakiegoś lepszego zachodniego klubu, a został w niej na długo. Jak sam zauważa, być może na stałe. – Na początku moje plany były inne. Zawsze będę mówił szczerze. Sądziłem, że pogram tu jakieś dwa lata. Tak się jednak nie stało i dosyć spontanicznie jestem już szósty czy siódmy rok. Czuję się prawie jak w domu – wiele razy powtarzałem, że nie ma dla mnie różnicy między Warszawą oraz Belgradem. Owszem, tam się wychowałem, ale przywiązałem się do Legii i ten klub wiele mi dał. Czuję się, jakbym był tu piętnaście czy dwadzieścia lat. Jeśli kiedyś trzeba będzie odejść, nie będę miał z tym żadnego problemu. Tak jak już mówiłem, zawsze będę jednak wracał. Nie jestem takim zawodnikiem, który wypełni tylko kontrakt i idzie dalej. Mam tu wielu znajomych – być może nawet dojdzie do tego, że zostanę w Warszawie na stałe – zakończył z uśmiechem legionista.











