Przełomowym momentem spotkania Korony z Legią był rzut karny podyktowany przez arbitra za rzekomy faul golkipera kielczan, Zbigniewa Małkowskiego, na zawodniku gości Miroslavie Radoviciu. Serbski pomocnik zarzekał się po meczu, że przewinienie faktycznie miało miejsce.

Rado, był karny czy nie?
Trzeba zobaczyć na powtórce, na pewno gdybym nie był faulowany, strzeliłbym gola. Po minięciu golkipera miałem przed sobą pustą bramkę, chciałem strzelić.
Poczułeś się faulowany?
Moim zdaniem ewidentny karny.
Niektórzy zarzucali Ci, że po tym, jak Cię bramkarz zahaczył, zrobiłeś jeszcze dwa kroki…
Bo chciałem strzelić bramkę, ale nie mogłem.
Zmiana pozycji dobrze Ci zrobiła.
To nie jest istotne, ważne, że wygrywamy. Na pewno cieszymy się wszyscy, że dwa trudne mecze wyjazdowe zakończyły się naszymi zwycięstwami. Teraz czekają nas dwa spotkania przy Łazienkowskiej, w których musimy potwierdzić rosnącą formę.
To był najlepszy mecz Legii w tym sezonie?
Wynik na to wskazuje. On jest najważniejszy. A gra? Można powiedzieć, że nie graliśmy źle, powinniśmy być zadowoleni.
Trener Skorża mówił przed meczem, że to będzie przełomowe spotkanie, które pokaże, o co gracie w tym sezonie.
Dokładnie, ja również zdawałem sobie sprawę, że jest to niezwykle ważna potyczka. Jeśli wygramy kolejne dwa mecze – jesteśmy w czołówce.
Co z Twoją nogą? (zawodnik wyszedł ze stadionu z opatrunkiem na prawej stopie)
Jest mocno stłuczona, na razie nie wiadomo, czy to coś poważnego.











