Legia Warszawa pokonała wczoraj Lechię Gdańsk po trudnym meczu. Jednym z bohaterów spotkania był strzelec pierwszej bramki dla stołecznego zespołu, Miroslav Radović. Oto, co Serb powiedział nam po spotkaniu.
Co się działo w szatni w przerwie meczu? Wygrywaliście 1:0, ale Lechia była bardzo groźna.
Wszystko przyjęliśmy na spokojnie. Wiedzieliśmy, że w drugiej połowie Lechia będzie grać bardziej otwartą piłkę. Mieliśmy swoje sytuacje i je wykorzystaliśmy, stąd to zwycięstwo.
Strzeliłeś pierwszą bramkę, otwierając wynik spotkania. Na ile było to ważne dla dalszego przebiegu starcia?
Bardzo. Ale najważniejsze jest to, że wygraliśmy, nieważne, kto strzelał gole. Przy pierwszej bramce dostawiłem nogę, każdy by to strzelił, już chyba przy bramce Ljuboi miałem większy udział. Najważniejsze jest to, że ciężko trenujemy i efekty widać na boisku.
Na boisku było wielu bardzo młodych zawodników. Jak się gra z takimi młodzieńcami i przeciwko nim?
To dobry kierunek dla polskiej piłki. Jest coraz więcej młodych zawodników, oby tak dalej, na dłuższą metę oznacza to same korzyści dla poziomu piłkarskiego Polski.
Jak podobała Ci się atmosfera na meczu w Gdańsku?
Myślę, że na Legii jest lepiej, szczególnie na Żylecie.
A boisko?
Boisko było fatalne. Chyba najgorsze w całej ekstraklasie. W takich warunkach po prostu nie da się grać. Katastrofa.
Często jest tak, że jak wpadnie bramka, to za nią pójdą kolejne. Już miewałeś takie serie, czy teraz też spodziewasz się meczów obfitych w Twoje bramki?
Mam nadzieję, że tak będzie. Dzisiaj strzeliłem i chciałbym utrzymać dobrą dyspozycję strzelecką, myślę, że będzie coraz lepiej.
Ilu punktów Wam jeszcze potrzeba, żeby zniechęcić innych potencjalnych kandydatów do mistrzostwa?
Jeszcze daleka droga. Gramy z meczu na mecz, patrzymy na siebie, nie na innych. Co mogę więcej powiedzieć? Myślę, że będzie dobrze.










