Radosław Sobolewski ponownie objął „Białą Gwiazdę” i będzie starał się wyprowadzić tę drużynę na prostą, a to nie jest zadanie z serii tych najłatwiejszych. Brak satysfakcjonujących wyników, kompletny brak stylu, a dodatkowo jeszcze właścicielskie animozje, które poniekąd przekładają się na sytuacje zespołu, sprawiają, że „Sobol” przychodzi w trudnym momencie i tak właściwie to nie wiadomo, czego konkretnego można się spodziewać. Awansu? Nie będzie łatwo. Można mieć jednak odrobinę nadziei na to, że Wisła Kraków zacznie w końcu grać na miarę swoich kadrowych możliwości.
Radosław Sobolewski to legenda. Wisła to Sobolewski i Sobolewski to Wisła, od dawna. Do klubu jako zawodnik trafił w sezonie 2004/2005 i zdążył przeżyć z nim wszystko: sukcesy krajowe, europejskie triumfy, ale nie jest mu obca także gorycz porażek czy praca w mniej komfortowych warunkach. Znany ze swojej nieustępliwości, twardego charakteru i ceniony przez krakowskich sympatyków, ponownie objął stery i jako pierwszy trener będzie starał się wyprowadzić drużynę targaną kryzysami na prostą. Czeka go niełatwe zadanie, co zresztą pokazał jego debiut w nowej roli i mecz z ŁKS-em Łódź, kiedy prowadzona przez „Sobola” ekipa pokazała dwa oblicza.
– Radek jest legendą. To człowiek z „Białą Gwiazdą” w sercu. Związany z Wisłą od kilkunastu lat, gwarantuje oddanie sprawie. Kibice są przekonani, że jest w stanie wyciągnąć z obecnej kadry znacznie więcej niż poprzednik, dlatego bez wątpienia ma za sobą trybuny. Już pod jego wodzą mecz z ŁKS-em wyglądał przyjemniej dla oka, niestety zakończył się remisem – komentuje kibic klubu, Krzysztof.
Czy pomysł z powierzeniem Wisły Sobolewskiemu może wypalić?
– Może wypalić, to w końcu piłka nożna i wszystko jest możliwe, ale od samego mieszania herbata nie staje się słodsza. To bardzo sprytny ruch, bo mało prawdopodobne, by kibice podnieśli rękę na Sobolewskiego. Gdybym to ja decydował, wziąłbym kogoś z zewnątrz. Z pewnością jednak lepsze to niż trwanie przy Brzęczku, gdyż nic nie zapowiadało poprawy – mówi nam Kamil Kania, komentator Viaplay Sport.
Sam trener ma świadomość tego, że czeka go ogrom pracy, bo już na swojej pierwszej konferencji prasowej mówił tak: – Czuję się z jednej strony fantastycznie, bo dostałem wreszcie szansę bycia pierwszym trenerem Wisły Kraków. Cieszę się z tego docenienia. Zdajemy sobie jednak wszyscy sprawę, że to bardzo trudny moment dla zespołu. Również dla klubu, jeśli popatrzeć na ostatnie miesiące. Trzeba to dźwignąć. Mam nadzieję, że wszystko się uda i skończy się pozytywnie.











