Po niefortunnych porażkach z Lechem i Legią, Piast zmierzył się wczoraj z kolejnym kandydatem do tytułu – Wisłą Kraków. Gliwiczanie pragnęli udowodnić, że potrafią walczyć z najlepszymi, piłkarzy z Krakowa natomiast interesowało tylko zdobycie trzech punktów. Spotkanie zakończyło się wynikiem 1:1.
Rezultat meczu ucieszył gospodarzy, którzy w końcówce drugiej połowy desperacko bronili się we własnym polu karnym przed utratą bramki. Wiślacy z boiska schodzili niepocieszeni, ponieważ ich potknięcie może już dzisiaj bezlitośnie wykorzystać Legia. Zobaczmy jednak, co do powiedzenia o pojedynku z Wisłą mieli bohaterowie gliwickiej jedenastki.
Grzegorz Kasprzik: – Łukasz Krzycki bardzo dobrze zastąpił Mateusza Kowalskiego, pokazał się z bardzo dobrej strony i myślę, że Mateusz musi się martwić o miejsce w składzie, bo Rywalizacja będzie ostra. Podobnie Paweł Gamla świetnie zastąpił Mariusza Muszalika, to dobrze się składa, będzie rywalizacja o miejsce prawie na każdej pozycji i to może tylko pozytywnie wpłynąć na całą drużynę. W drugiej połowie sytuacja na boisku wymusiła, że cofnęliśmy się, Wiśle nie udało się strzelić drugiej bramki. Trudno porównywać Lecha, Legię i Wisłę, każdy mecz jest inny. W każdym przypadku dyspozycja dnia decyduje o tym, kto jak gra. Dla mnie na mistrzostwo najbardziej zasłużył Lech. Na boisku robię swoje, pomagam chłopakom w trudnych momentach, chcę grać jak najlepiej, pokazać się z dobrej strony i przyczynić się do utrzymania Piasta w ekstraklasie.
Kamil Wilczek: – Pierwsza połowa była pod kontrolą, wygrywaliśmy 1:0, w drugiej cofnęliśmy się i Wisła zrobiła więcej składnych akcji, grali lepiej i strzelili bramkę. Na szczęście nie zdołali strzelić drugiej i dowieźliśmy remis do końca. Przed drugą połową nie chcieliśmy się podpalać, bo Wisła mogła to bezwzględnie wykorzystać, dlatego skupiliśmy się na defensywie. Nie czuję się jeszcze solidnym zawodnikiem ekstraklasy, wciąż rozegrałem za mało meczy, by można było tak o mnie powiedzieć. Teraz przez cały tydzień skupiamy się tylko na meczu z Ruchem i zrobimy wszystko, by wywieźć z Chorzowa trzy punkty.
Kamil Glik: – Każdy mecz jest dla mnie równie ważny. W meczach z Lechem i Legią pokazaliśmy, że możemy walczyć z najlepszymi i dzisiaj chcieliśmy wreszcie zdobyć punkty, udało się uzyskać remis. Końcówka była bardzo nerwowa, szkoda, że nie pokusiliśmy się o zdobycie drugiej bramki jeszcze w pierwszej połowie, bo wtedy byłoby o wiele, wiele łatwiej. Skończyło się szczęśliwie dla nas i myślę, że ten punkt nas zadowala. Współpraca z nowym partnerem na środku układała się dzisiaj całkiem dobrze, myślę, że korzystnie to wyglądało. Sądzę, że to świadczy o tym, że mamy dobrą, wyrównana kadrę. Ten kto wchodzi z ławki też pokazuje, że stać go na bardzo dobrą grę. Kiedyś Wisła dzieliła i rządziła, teraz liga się wyrównała, każdy może powalczyć z każdym i to na pewno bardzo fajnie. Bardzo byśmy chcieli, żeby już z Ruchem przypieczętować utrzymanie, pozostały cztery spotkania, trzeba zdobywać kolejne punkty. Myślę jednak, że inni muszą się martwić bardziej niż my. Nie trzeba nas specjalnie motywować, wiemy o co gramy, dzisiaj nie mieliśmy nic do stracenia, a ten jeden punkt też nas zadowala. Wiedzieliśmy, że wygrywając dzisiejszy mecz bylibyśmy pewni utrzymania, ale ten punkt nas zdecydowanie do tego przybliża.










