W derbach Londynu, rozgrywanych w ramach 31. kolejki Premier League, beniaminek niespodziewanie pokonał Arsenal 2:1. Tym samym podopieczni Arsene Wengera przegrali pierwszy mecz od prawie dwóch miesięcy w lidze. Drużyna z Loftus Park zainkasowała trzy punkty, które dają im nadzieję na wyskoczenie poza strefę spadkową.
Pierwsze zagrożenie pod bramką przeciwnika stworzyli goście. W 8. minucie z rzutu wolnego uderzał Robin van Persie, ale nieprzyjemny strzał na raty wybronił Paddy Kenny. Dopiero w 14. minucie spotkania dobrą szansę stworzyli sobie piłkarze Marka Hughesa. Z rzutu wolnego dośrodkowywał Adel Taarabt, a po uderzeniu głową Bobby’ego Zamory piłka przeszła nieznacznie nad poprzeczką.
W 22. minucie kapitalną akcję przeprowadził Adel Taarabt. Reprezentant Maroka dostał piłkę na 25. metrze, kapitalnie przedryblował Thomasa Vermaelena, uciekł obrońcom i posłał piłkę wprost do siatki. Utrata tej bramki obciąża konto belgijskiego obrońcy, który najpierw zbyt delikatnie próbował odebrać futbolówkę, a później nie podjął nawet próby dogonienia pomocnika QPR.
W 37. minucie holendersko-angielska akcja Arsenalu przyniosła wyrównanie. Van Persie zagrał świetnie prostopadle do Walcotta, a Anglik trafił w słupek, ale piłka szczęśliwie wróciła do niego i 23-latek nie miał już problemów z trafieniem do siatki. Była to siódma bramka młodego skrzydłowego w Premier League w tym sezonie. Na Loftus Road oglądaliśmy wyrównaną pierwszą połowę tego pojedynku, więc jej wynik był sprawiedliwy.
„Kanonierzy” rozpoczęli drugą połowę podobnie, jak zakończyli pierwszą – od ataków na bramkę rywala. W 48. minucie z prawego skrzydła dośrodkowywał Sagna, a minimalnie niecelnie głową uderzał Kieran Gibbs. Dziesięć minut później kapitalnym, długim, prostopadłym podaniem po ziemi Alex Song odnalazł van Persiego. Holender urwał się obrońcom i gdy wydawało się, że musi paść gol, Paddy Kenny obronił mocny strzał najskuteczniejszego zawodnika Premier League, wybijając piłkę na rzut rożny.
Ta sytuacja pobudziła piłkarzy QPR, którzy od tej chwili zaczęli atakować Arsenal. W 66. minucie kolejny błąd popełnił Vermaelen. Belg przewrócił się, z czego skorzystał Jamie Mackie, zabierając piłkę i dogrywając ją do środka do Samby Diakite. Malijczyk mocno uderzył z 12. metra i Wojciech Szczęsny nie miał szans na interwencję. Na Loftus Road zapowiadała się spora niespodzianka.
Mimo prowadzenia gospodarze nie przestawali atakować. W 85. minucie dobra akcja Mackie’ego z Bartonem zakończyła się strzałem tego ostatniego. Dobrze w tej sytuacji interweniował polski golkiper Arsenalu. W ostatniej sytuacji w meczu, gdy rzut wolny wykonywał van Persie, w pole karne przeciwnika powędrował jeszcze Szczęsny, ale nie doszedł do sytuacji strzeleckiej. Mecz skończył się więc wynikiem 2:1. Drużyna beniaminka Premier League może z czystym sumieniem dopisać trzy punkty do swojego konta, ponieważ w pełni na nie zasłużyła.










