Mówiło się, że 27 marca w końcu dowiemy się, czy PZPN ostatecznie anuluje sezon 2019/2020. Mieliśmy poznać odpowiedzi na pytania: kto spadnie? kto awansuje? kto zostanie mistrzem? Zakończenie sezonu przedwcześnie, bez rozgrywania jakichkolwiek meczów, to już niemalże pewnik. W piątek PZPN zaprezentował nam jednak coś zgoła innego.Prezes związku, Zbigniew Boniek, chwalił się tym, że za jego kadencji związek odkładał pieniądze. Że przygotowana jest rezerwa „na czarną godzinę”. Wiele osób domagało się zatem, aby w tej trudnej sytuacji związek, dysponujący podobno rezerwami pieniędzy, wspomógł polskie kluby. I oto PZPN wychodzi do polskich klubów, wyciągając przy tym pomocną dłoń.
Sezon 2019/2020
Na sam początek PZPN rzuca sporą kwotą w wysokości 18,1 miliona złotych. Są to pieniądze przyznawane z tytułu Pro Junior System za obecny sezon. Na największe pieniądze, bo 3 miliony złotych, może liczyć Legia Warszawa, która w tym sezonie zebrała najwięcej punktów. Kolejne drużyny to Lech Poznań (2 mln), ŁKS Łódź (1,5 mln), Zagłębie Lubin (1 mln) i Lechia Gdańsk (600 tys.).
W niższych ligach pieniądze są oczywiście nieco mniejsze. Sandecja, lider rankingu I ligi, otrzyma 1,6 miliona złotych. W drugiej lidze najwięcej punktów zebrały jak na razie rezerwy Lecha – „Kolejorz” powinien więc otrzymać 1,1 miliona. Liderzy grup trzecioligowych otrzymają po 400 tysięcy.
Zespoły z niższych lig, które nie otrzymają pieniędzy za ranking PJS, mogą za to liczyć na dodatkowe wsparcie ze strony związku. Kluby pierwszoligowe otrzymają po 120 tysięcy złotych każdy, drugoligowe po 100 tysięcy. W trzeciej lidze zespołów, które nie otrzymają bonusu za PJS, jest znacznie więcej, bo aż 56. Te drużyny mogą liczyć na zaledwie 20 tysięcy złotych.
Do tego Rada Nadzorcza Ekstraklasy zdecydowała, że kluby mogą obniżyć pensje, jaką muszą wypłacać zawodnikom, o 50%. Piłkarze nie mogą jednak zarabiać mniej niż 10 tysięcy złotych miesięcznie. Tych, którzy w normalnych warunkach nie zarabiają więcej niż 10 tysięcy miesięcznie, obniżanie zarobków oczywiście nie dotyczy. Gracze mogą zarabiać mniej nawet do 30 czerwca tego roku – wtedy kluby muszą zacząć wypłacać zawodnikom 100% zapisanej w kontrakcie pensji. Jeśli jednak uda się rozegrać w tym sezonie mecz ekstraklasy z udziałem kibiców, wtedy także kwestia płacenia piłkarzom wróci do stanu poprzedniego.
Ważny dla zawodników jest również punkt, że od teraz piłkarze nie mogą rozwiązywać kontraktów w przypadku niewypłacalności klubu po dwóch miesiącach, a dopiero po czterech. Z Lechią Gdańsk dopiero co pożegnał się Sławomir Peszko, a w kolejce być może znajdowało się także kilku innych zawodników. Teraz będą oni musieli jeszcze trochę poczekać.











