Ostatni weekend wielu polskich piłkarzy zapamięta na bardzo długo. W szczególności Rafał Wolski oraz Arkadiusz Milik, którzy pokazali się ze świetnej strony. Reszta Polaków, która miała okazję zagrać, spisała się przyzwoicie, choć znalazło się wielu, którzy przesiedzieli cały mecz na ławce rezerwowych albo znaleźli się na trybunach.
Poprzedni weekend pokazał nam, że Polacy jednak w piłkę grać potrafią. Zawodnicy, którzy byli krytykowani przez miejscowe media, zaprezentowali się dobrze i zamknęli usta wszystkim niedowiarkom. Dla niektórych była to również okazja zagrać w nowym klubie, bo kilku naszych rodaków zmieniło swoje barwy klubowe.
Na boiskach w Niemczech Polacy pokazali wysoki poziom. Przeciwko Werderowi Brema Rober Lewandowski zdobył dwa gole, będąc mocnym punktem drużyny. W tym meczu Ludovic Obraniak oraz Łukasz Piszczek wystąpili w wyjściowym zestawieniu swoich drużyn. Jednak i tak na ustach wszystkich kibiców nad Wisłą był Arkadiusz Milik, który zdobył gola przeciwko Stuttgartowi. Augsburg ostatecznie zwyciężył na wyjeździe 4:1, a były gracz Górnika Zabrze pokazał naprawdę wysoki poziom, co dostrzegły niemieckie media, bardzo dobrze oceniające jego grę.
Na zapleczu niemieckiej Bundesligi pozytywnie pokazał się Kacper Przybyłko, który zdobył dwa gole w Arminii Bielefeld. Jest on wypożyczony do drużyny, w której niegdyś występował Artur Wichniarek. Kibice na Schuco Arena kolejny raz dostrzegli, jak polski zawodnik ratuje im skórę, bo trafienia naszego rodaka pozwoliły zdobyć punkt i poprawić sytuację w dolnych rejonach tabeli. Arminia ma nadzieje, że Przybyłko będzie wyróżniającym się zawodnikiem, ponieważ mają oni w planach utrzymać się, a to nie będzie takim łatwym zadaniem.
Dużą lekcję pokory doświadczył Wojciech Szczęsny. Bramkarz Arsenalu Londyn musiał pięciokrotnie wyciągać piłkę z bramki, bo zawodnicy Liverpoolu nie mieli litości dla „Kanionierów”. Porażka na Anfield spowodowała zmianę lidera w rozgrywkach Premier Leauge. Na pierwsze miejsce wskoczyła drużyna Chelsea, która nie dała szans Newcastle. Na zapleczu angielskiej ekstraklasy kolejny raz trener Marcina Wasilewskiego docenił jego pracę i zaangażowanie w grę drużyny i kolejny raz postawił na niego od pierwszych minut. Popularny „Wasyl” zszedł dopiero w końcówce, pozostawiając dobre wrażenie. Piotr Parzyszek, który zacięcie walczy o uznanie naszego selekcjonera Adama Nawałki, zaliczył swój debiut w końcówce meczu.
Nad Sekwaną Polacy nie zachwycili, lecz też nie zagrali tak, żeby za ich grę można było się wstydzić. Może cieszyć fakt, że pierwszy raz od przejścia do drużyny Rennes w pierwszym składzie wyszedł Kamil Grosicki. Natomiast nie mógł się on cieszyć z rezultatu, bo jego drużyna musiała uznać wyższość Ajaccio. Szansy nie dostał od swojego trenera Dominik Furman, który drugi mecz z rzędu przesiedział na ławce rezerwowych. Tradycyjnie Grzegorz Krychowiak wyszedł w pierwszym składzie, a jego Stade Reims zainkasował komplet punktów.
We Włoszech pełnię swoich umiejętności pokazał Rafał Wolski. Były gracz Legii Warszawa ruszył efektownym rajdem w pole karne i umieścił piłkę w bramce, ustalając wynik spotkania na 2:0. Włoskie media nie owijały w bawełnę i namaściły Polaka drugim Roberto Baggio. Kolejny raz w pełnym wymiarze czasowym mecz rozegrał Kamil Glik, lecz na Stadio Olimpico di Torino jego zespół musiał uznać walczącej o utrzymanie drużynie Bolonii. Reszta naszych rodaków nie popisała się w ubiegły weekend. Paweł Wszołek wszedł dopiero w końcówce meczu i nic wielkiego nie pokazał, a reszta polskich zawodników przesiedziała cały mecz na ławce rezerwowych albo nie znalazła się w kadrze meczowej.








