Polscy piłkarze występujący za granicą nie mają ostatnio najlepszej dyspozycji. W kilku poprzednich kolejkach się nie spisali, ale w miniony weekend było już fatalnie. Wielu piłkarzy nie dostało się nawet do kadry meczowej, a jeśli już w niej byli, to nic nie wnosili do gry swoich drużyn. Kilku naszych zawodników zaprezentowało się jednak całkiem nieźle.
Najważniejszym i zarazem najmilszym momentem w ostatni weekend w wykonaniu polskich piłkarzy grających na obczyźnie było oczywiście trafienie Kuby Błaszczykowskiego w derbowym pojedynku Borussii Dortmund z Schalke, które BVB zwyciężyło 3:1 na terenie rywala. W tym meczu wystąpił również Robert Lewandowski, który przez 90 minut nie pokazał nic nadzwyczajnego.
W ekipie Hannoveru mogliśmy zobaczyć grę Sobiecha, jednak furory Artur nie zrobił – delikatnie mówiąc. Również cały mecz zaliczyli Grzegorz Wojtkowiak i Piotr Ćwielong. Do tych, którzy cokolwiek zyskali w tej kolejce, należy Boenisch – rozegrał on cały mecz i asystował przy jednym golu. Warto również odnotować, że po kilkanaście minut od swoich trenerów dostali Peszko, Milik i Kobylanski.
Miły akcent to jak niemal zawsze polscy bramkarze w Anglii. Szczęsny i Boruc zaliczyli występy od pierwszej do ostatniej minuty i nie puścili goli, natomiast Kuszczak raz wyciągał piłkę z bramki.
Również Ludovic Obraniak strzelił gola w swoim meczu i grał od początku do końca spotkania. Postawa polskiego zawodnika cieszy, ponieważ nowy selekcjoner Adam Nawałka być może spróbuje znów zaprosić Ludovica do kadry. We Włoszech tylko Kamil Glik pokazał się z dobrej strony, ponieważ… jedynie on dostał szansę. Polak spędził na boisku pełne 90 minut.
Za naszą wschodnią granicą trenerzy jakoś bardziej wierzyli w Polaków. Miłym akcentem było przede wszystkim trafienie Lewandowskiego… Mariusza. Reprezentant Polski wykorzystał rzut karny i dał tym samym swojej drużynie trzy punkty.
Tomasz Zahorski, który wyjechał do Stanów Zjednoczonych grać w piłkę, nieźle sobie radzi. Były piłkarz Górnika Zabrze zdobył gola i uczestniczył w całym meczu.
Ligi hiszpańskie i holenderskie również miały akcenty polskie.
Bartłomiej Pawłowski wszedł w drugiej połowie, a Perquis i Wilk zaliczyli cały pojedynek.
Klich, Parzyszek, Kurto, Tytoń – oni rozegrali w swoich drużynach całe spotkania. Przemysław Tytoń może mówić o pechu, ponieważ w ostatnich minutach meczu niefortunnie interweniował, w wyniku czego wpadł w słupek i doznał wstrząśnienia mózgu oraz mocno uderzył się w biodro, jednak lekarze stwierdzili, że wystarczy kilkudniowy odpoczynek i Wilk będzie mógł zagrać w najbliższym spotkaniu, w którym przyjdzie mu bronić strzałów m.in. Mateusza Klicha.
Jarosław Fojut również trafił dla Tromso. Albo właściwie do bramki Tromso. Polak niestety zaliczył samobójcze trafienie, jednak pozostał na placu gry do końca meczu.
ANGLIA:
Tomasz Kuszczak (Brighton & Hove Albion) – 90 minut
Radosław Majewski (Nottingham Forest) – 69 minut Tomasz Cywka (Barnsley) – na ławce rezerwowych Lukas Jutkiewicz (Middlesbrough FC) – na ławce rezerwowych Wojciech Szczęsny (Arsenal Londyn) – 90 minut Łukasz Fabiański (Arsenal Londyn) – na ławce rezerwowych Marcin Wasilewski (Leicester City) – 90 minut Bartosz Białkowski (Notts County FC) – poza kadrą Artur Boruc (Southampton) – 90 minut








