Rundy jesienne zbliżają się ku końcowi coraz większymi krokami. Wiąże się to również z rychłym nadejściem zimy. W niektórych miejscach Polski spadł już śnieg, a za granicą większość naszych piłkarskich rodaków zapadła, niczym niedźwiedzie, w kilkumiesięczny sen.
Od lat wiadomo, że Polska bramkarzami stoi. To właśnie oni najczęściej występowali w swoich drużynach, z różnym skutkiem. O naszych golkiperów na szczęście nie musimy się martwić, bo oni przezimują dość pewnie. Nieco gorzej może być z reprezentantami innych pozycji. W zakończonym weekendzie jedynie pięciu zawodników wpisało się na listę strzelców. Ta liczba nie napawa optymizmem przed nadchodzącym oknem transferowym.

Najwięcej radości w postaci bramek przynieśli nam piłkarze grający na boiskach holenderskich, rumuńskich, niemieckich i na Wyspach. Ku rozczarowaniu chodzi jedynie o Wyspy Owcze. Piłkarz B36 Torshavn, Łukasz Cieślewicz, strzelił dwa gole w meczu na szczycie tamtejszej ekstraklasy, otwierając wynik z rzutu karnego i ustalając rezultat końcowy na 3:1.
Grający w Lidze Mistrzów Łukasz Szukała nie zwalnia tempa i po raz kolejny trafił do siatki przeciwnika. Jego Steaua zremisowała z Pandurii Targu Jiu po jeden, a Polak uratował remis, wpisując się na listę strzelców cztery minuty po rozpoczęciu drugiej odsłony. W barwach Vaslui wystąpili Piotr Celeban i Jakub Wilk. Ten drugi zszedł z murawy stadionu w Galati w 77. minucie, ale jeszcze w pierwszej połowie zdobył punkty do klasyfikacji kanadyjskiej.
W trykocie pierwszej drużyny gola strzelił jeszcze Piotr Parzyszek. Napastnik De Graafschap zaliczył pełne 90 minut, a także uratował honor swojej ekipy w przegranym 1:2 meczu z MVV. Na koniec bramkostrzelnych sukcesów pamiętajmy o Martinie Kobylańskim. Młodzieżowy reprezentant Polski trafił dwukrotnie w meczu rezerw Werderu Brema.
Najgłośniej było jednak o meczu Arsenalu Londyn z Southampton. Bezpośredni pojedynek dwóch golkiperów kadry Adama Nawałka miał być hitem tej kolejki Premier League. Czy na Emirates Stadium oglądaliśmy prawdziwy hit? Kwestia gustu. Mecz miał wielu bohaterów, a jednym z nich był bramkarz przegranych, Artur Boruc. Polak „zakiwał się” z Olivierem Giroud i stał się pośmiewiskiem na Wyspach Brytyjskich. To była kolejna wpadka „Biało-czerwonego” w ostatnim czasie. Czy wpłynie to na jego pozycję w oczach Adama Nawałki? Przekonamy się o tym przy najbliższych powołaniach.
Głównym aktorem przedstawienia na Signal Iduna Park miał być także Robert Lewandowski, który do spółki z Jakubem Błaszczykowskim miał pokonać Bayern Monachium. Podopieczni Pepa Guardioli okazali się jednak zbyt silni i pokonali Borussię Dortmund 3:0. Na Westfalenstadion do gry powrócił Łukasz Piszczek. Jego wejście wzbudziło wielką wrzawę na trybunach. Mamy nadzieję, że takie same okrzyki usłyszymy dzięki jego znakomitym występom.











