Stopniowo poprawia się sytuacja naszych piłkarzy za granicą. W dużej mierze jest to spowodowane wznowieniem gry w ligach wschodnich.
To od nich może zacznijmy. Rozstrzelali nam się panowie w Rosji. Tym bardziej to miłe, że przecież nie mamy tam żadnego napastnika. Gole zdobyli Jakub Wawrzyniak i Marcin Komorowski, a przy bramce tego drugiego asystował Maciej Rybus. Co prawda Wawrzyniak zdołał jeszcze wylecieć w swoim meczu z boiska, ale i tak swój występ może zapisać na plus. Poza tym każdy z piłkarzy grających nad Wołgą, oprócz Piotra Polczaka, wybiegł w pierwszym składzie swojego zespołu.

W Rumunii nareszcie odblokował się Kamil Biliński, który dwukrotnie pokonał Michała Gliwę. Dziś w tej samej lidze bramkę na swoje konto zapisał także Piotr Celeban. Jeśli chodzi o podobne zdobycze naszych rodaków w innych ligach, to takowymi mogą pochwalić się Krzysztof Mączyński, który zdobył gola dla swojego Guizhou Rehne, Jakub Wilk, a także Kacper Przybyłko i Robert Lewandowski, którzy trafiali za naszą zachodnią granicą.
Oprócz nich na boiskach 1. i 2. Bundesligi pojawiło się pięciu Polaków (Piszczek, Obraniak, Polanski, Wojtkowiak, Ćwielong) i każdy z nich zagrał od pierwszej minuty. Niestety, z ławki nie podnieśli się chociażby Sebastian Boenisch czy Arkadiusz Milik, dla których miniony weekend na pewno nie należy do zbyt udanych.
Historyczna chwila na Półwyspie Apenińskim: Bartosz Salamon w końcu zadebiutował w Serie A. Pojawił się na boisku w 80. minucie meczu, kiedy Sampdoria wygrywała z Chievo 5:0. Standardowo cały mecz rozegrał Kamil Glik, a z ławki pojawił się także Paweł Bochniewicz, który rozegrał swój pierwszy mecz w Serie B. Cała reszta polskiego zaciągu we Włoszech weekend spędziła na ławce rezerwowych.
O ile zwykle możemy być zadowoleni z postawy naszych bramkarzy na Wyspach Brytyjskich, to tym razem niestety jest inaczej. Żaden z nich nie zachował czystego konta (oprócz Fabiańskiego) i chociaż Artur Boruc asystował przy bramce swojego zespołu, to sam dał się pokonać trzykrotnie. Warte odnotowania są kolejne 90-minutowe występy Radosława Majewskiego i Marcina Wasilewskiego, a także kolejny raz poza kadrą meczową Piotra Parzyszka.
W Hiszpanii znowu decyzją trenera w kadrze nie znalazł się Bartłomiej Pawłowski, a Damien Perquis uznał, że pora ponownie odwiedzić klubowego lekarza. Miejsce w pierwszym składzie utracił także Cezary Wilk, który tym razem pojawił się na boisku z ławki. We Francji 90 minut rozegrał Grzegorz Krychowiak, a do składu Rennes wrócił Kamil Grosicki, który wytrzymał na boisku 70 minut.
I na koniec: odnalazł się Łukasz Gikiewicz. Były napastnik Śląska gra obecne w niejakim Tobol, w kazachskiej ekstraklasie. Będziemy z uwagą śledzić jego poczynania!











