Wchodzimy w decydującą fazę rozgrywek o Puchar Polski. W rywalizacji pozostało już tylko 16 najlepszych zespołów, a każdy przecież marzy o tym, aby w maju podnieść to trofeum na Stadionie Narodowym. Jak zwykle spodziewamy się niespodzianek i fajnych historii drużyn z niższych lig, bo za tym często stoją niesamowite historie ludzi. Wystarczy przypomnieć Błękitnych. To sól futbolu, gdy drugoligowiec walczy jak równy z równym z mistrzem Polski. W tym roku o takie niespodzianki będzie zdecydowanie trudniej, gdyż wszyscy ostrzą sobie zęby na Puchar Polski i nikt go nie odpuści, wystawiając rezerwowych.
Zdążyliśmy się przyzwyczaić, że Puchar Polski to najkrótsza droga do Europy. Najlepszy przykład to Arka Gdynia, która w normalnych warunkach nie zagrałaby w europejskich pucharach. Zwycięstwo to także duży zastrzyk gotówki dla klubu. Zbigniew Boniek zdecydowanie zwiększył nagrody właśnie w Pucharze Polski, ale też od kilku lat prestiż tych rozgrywek jest zdecydowanie większy. Kiedyś w sumie olewane rozgrywki, których finał odbywał się gdzieś na stadionie w Bełchatowie, a dzisiaj wielkie święto futbolu w Polsce 2 maja. Każdy chce tam zagrać, a ponadto w tym sezonie dla wielu klubów „Puchar 1000 drużyn” jest ostatnią nadzieją na uratowanie sezonu.
Puchar Polski ostatnią nadzieją
Ten sezon jest dziwny i chyba każdy już się do tego przyzwyczaił, ale zaskakują nas też rozstrzygnięcia w ekstraklasie. Nikt się nie spodziewał, że takie zespoły jak Lech Poznań, Lechia Gdańsk czy Cracovia będą w dolnej części tabeli. Przecież to ekipy z ligowej czołówki, ale też w ostatnich latach to czołowe drużyny w Pucharze Polski. Wszystkie wymienione wcześniej kluby znalazły się w półfinale poprzednich rozgrywek. Ostatecznie wygrała wtedy Cracovia, ale takich spotkań jak to Lecha z Lechią nie zapomnimy przez następnych kilka lat.
W obecnym sezonie wszyscy borykają się z jakimiś problemami w lidze. Raczej wszystkie te drużyny mogą się pożegnać z ligowym podium, a zarazem z europejskimi pucharami. Tutaj pojawia się Puchar Polski jako ostatnia nadzieja. Wystarczy wygrać jeszcze tylko cztery spotkania, łatwiejszej drogi nie ma, dlatego „spina” w tych klubach będzie ogromna na to trofeum, bo sezon jest już i tak zmarnowany, a do gabloty można włożyć puchar, a przy okazji zagrać w europejskich pucharach.
Piotr Stokowiec, Michał Probierz i Dariusz Żuraw są ostatnio na świeczniku. Trener Cracovii nawet podał się sam do dymisji. Ostatecznie jednak pozostał na stanowisku trenera. Dla pozostałych Puchar Polski może oznaczać być albo nie być. Ostatnia deska ratunku. Zwłaszcza w Poznaniu jest gorąco, a mecz z Radomiakiem może być tym ostatnim, gdyby noga powinęła się Lechowi. Presja w meczach tych klubów będzie więc ogromna. Doskonale wiemy, że gdy pojawiają się oczekiwania, to nogi robią się jak z waty, a więc o zwycięstwa będzie trudniej.










