Cztery powody dlaczego warto śledzić Puchar Ligi Angielskiej


Dla jednych puchar pocieszenia, dla innych szansa na wielki futbol. Puchar Ligi Angielskiej – rozgrywki, które równie łatwo zlekceważyć, co pokochać

31 października 2019 Cztery powody dlaczego warto śledzić Puchar Ligi Angielskiej

Niesamowicie intensywny terminarz Premier League co roku jest podstawą do dyskusji na temat sensu istnienia Pucharu Ligi Angielskiej. Głosy nawołujące do rezygnacji z drugiego pod względem elitarności krajowego pucharu nie milkną, lecz stale są zagłuszane przez sympatyków rozgrywek. Do bitwy na argumenty przystąpiła również nasza redakcja. Przedstawiamy powody, dla których warto śledzić Puchar Ligi Angielskiej.


Udostępnij na Udostępnij na

Wstępny pomysł na organizację rozgrywek wysunął Stanley Rous. Według byłego przewodniczącego FIFA oraz międzynarodowego arbitra Puchar Ligi Angielskiej miał być swego rodzaju pocieszeniem dla zespołów, które odpadły ze zmagań o Puchar Anglii. Łatka „pucharu pocieszenia” mocno przylgnęła do rozgrywek. Nawet obecnie przez mocniejsze kluby turniej jest traktowany często po macoszemu – jako możliwość by ogrywać rezerwowych i młodzież. Z kolei dla zespołów z niższych lig i klubów z dołu bądź środka tabeli Premier League to szansa na wielką przygodę. Paradoksalnie zróżnicowane podejście drużyn działa na korzyść rozgrywek. Po wczorajszych spotkaniach 1/8 finału przedstawiamy argumenty dlaczego warto śledzić zmagania w Pucharze Ligi Angielskiej.

1) Klasyk goni klasyk

Formuła rozgrywek sprawia, że już w trzeciej rundzie do rywalizacji przystępują zespoły, które reprezentują Anglię na arenie międzynarodowej. W losowaniu żadna drużyna nie jest rozstawiona, więc czołowe kluby Premier League mogą trafić na siebie już na początku zmagań o Puchar Ligi Angielskiej. Tak jak w poprzedniej edycji, gdy Liverpool podejmował Chelsea. W bieżących rozgrywkach do klasyków doszło rundę później. Chelsea trafiła na Manchester United, natomiast Liverpool na Arsenal. Mimo że dla czołowych zespołów Puchar Ligi Angielskiej zazwyczaj nie jest priorytetem, to szansę by wyeliminować klasowego rywala zawsze chcą wykorzystać.

2) Mniejszy chce i potrafi

Praktycznie w każdej edycji jeden z zespołów rywalizujących na co dzień w niższych klasach rozgrywkowej przeżywa piękną przygodę. W sezonie 2012/2013 czwartoligowe Bradford City zachwyciło piłkarską Anglię, docierając do finału Pucharu Ligi Angielskiej. W poprzednich i kolejnych edycjach również nie zabrakło podobnych historii. Dla mniejszych klubów gra w „pucharze pocieszenia” to szansa na rywalizację z najlepszymi. Szansa, by choć na moment znaleźć się na świeczniku. W bieżących rozgrywkach zespołów aspirujących do miana sensacji również nie brakuje. W ćwierćfinale zameldowały się trzecioligowy Oxford United oraz czwartoligowe Colchester United. Po drodze do najlepszej ósemki rozgrywek oba zespoły w pokonanym boju zostawiły m.in. Crystal Palace, Tottenham Hotspur czy West Ham United.

Teraz kaliber niespodzianki znacznie by jednak wzrósł. Oxford United podejmie u siebie Manchester City, natomiast Colchester United pojedzie na Old Trafford walczyć z Manchesteru United. Mimo teoretycznie małych szans na sensacje Puchar Ligi Angielskiej był już świadkiem podobnych wydarzeń.

3) Kreowanie gwiazd i rekordy

W przypadku wylosowania rywala z niższej klasy rozgrywkowej mocniejsze zespoły najczęściej do rywalizacji desygnują graczy rezerwowych oraz młodych, dopiero wchodzących do dorosłej piłki. Każdy chce wykorzystać szansę by zaimponować menedżerowi pierwszego zespołu. Wielu się udaje, dzięki czemu tworzą się piękne historie o nastolatkach strzelających bramki przy pełnych trybunach. W sezonie 2016/2017 golem zdobytym przeciwko Leeds United Ben Woodburn zapisał się na kartach historii Liverpoolu. Walijczyk stał się najmłodszym strzelcem bramki dla „The Reds”, wyprzedzając Michaela Owena o 98 dni. Podobnych historii do filigranowego atakującego nie brakowało również w innych klubach.

Natomiast jednym z zawodników, który z pewnością wykorzystał swoją szansę w obecnej edycji rozgrywek był Gabriel Martinelli. W dwóch meczach Pucharu Ligi Angielskiej 18-letni Brazylijczyk strzelił cztery bramki. Mimo że Arsenal pożegnał się już z turniejem to nastoletni napastnik może być jednym z wygranych obecnej edycji. Drzwi do pierwszego zespołu „The Gunners” powinny niebawem przed snajperem otworzyć się szerzej.

4) Emocje, bramki, zwroty akcji i karne

Wczorajsze spotkanie pomiędzy Liverpoolem a Arsenalem miało dostarczyć wielu emocji, ale raczej nikt nie wyobrażał sobie, że na Anfield Road będzie miał miejsce prawdziwy thriller. Istna strzelanina, kilkukrotne zwroty akcji, odrabianie strat i fantastyczne bramki. Wydarzeniami wczorajszej nocy w czerwonej części Merseyside można by obdzielić trzy kolejki Premier League. Tym bardziej, że zwycięzcę rywalizacji musiał wyłonić konkurs rzutów karnych.

Rezygnacja z dogrywki w przypadku remisu jest olbrzymią zaletą rozgrywek. Konkurs jedenastek zamiast kontynuacji zmagań przez półgodziny, maksymalnie i od razu zwiększa poziom emocji oraz dramatyzmu. Przepis, który miał tylko ograniczyć czas spędzany przez zawodników na murawie niesamowicie uatrakcyjnił Puchar Ligi Angielskiej.

***

Dyskusja na temat sensu rozgrywania „pucharu pocieszenia” będzie trwała nadal. Podobnie jak Puchar Ligi Angielskiej, który mimo że stale lekceważony, gromadzi coraz większe grono sympatyków. Dla jednych są to rozgrywki niszowe, lecz dla drugich wyjątkowe. Przede wszystkim z powodu faktu, że zwycięzcę wyłania tylko jeden mecz. Zaledwie 90 minut może z czwartoligowego zespołu zrobić pogromcę mistrza Anglii i bohatera sympatyków w całym kraju. Puchar Ligi Angielskiej – rozgrywki, które spełniają marzenia.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze
Newsletter piłkarski