Arsenal w świetnym stylu rozpoczął przygodę z tegorocznymi rozgrywkami o Puchar Ligi Angielskiej. Podopieczni Arsene’a Wengera wygrali aż 6:0. Doświadczeni piłkarze Sheffield United zostali ośmieszeni przez nastolatków z Londynu. Średnia wieku „Kanonierów” predysponowała ich do wystąpienia w rozgrywkach młodzieżowych, a nie seniorskim Pucharze Ligi Angielskiej.
Korespondencja z Anglii
Menadżer Arsenalu dużo ryzykował wyjściową jedenastką. Nieopierzeni gracze Arsenalu mogli stać się łatwą ofiarą gości hrabstwa południowego York. I aż do 32. minuty nic nie zapowiadało wysokiego zwycięstwa „Kanonierów„. Obie strony w miarę równomiernie utrzymywały się przy piłce, a walka toczyła się głównie w środku boiska. Wówczas to świetną piłkę od Carlosa Veli dostał Nicklas Bendtner i strzałem z 18 metrów otworzył wynik spotkania. Goście powoli dochodzili do siebie, kiedy ośmieszył ich Aaron Ramsey. 17-letni Walijczyk długo czarował w polu karnym, aż w końcu podał piłkę piętką do Bendtnera, a Szwajcar tylko dopełnił formalności. Niemniej jednak radość Arsene Wenger nadal była stonowana. Francuz cieszył się, ale wyglądało to bardziej jak ojcowska duma.
Szeroki uśmiech pojawił się chwilę później, kiedy trzecią bramkę dla Arsenalu strzelił Meksykanin Vela.
Drugą połowę gospodarze zaczęli tak, jak zakończyli pierwszą – dwiema bramkami. Najpierw Vela zaczarował trybuny, przerzucając piłkę najpierw nad kapitanem Chrisem Morganem, a następnie bramkarzem Paddy’m Kenny’m. Kibice na trybunach Emirates Stadium nie zdążyli jeszcze wygodnie zasiąść, a na listę wpisał się najmłodszy na boisku Jack Wilshere. 16-latek to wychowanek akademii Arsenalu i jej największy talent. Być może nawet w historii.
Strzelecki festiwal zakończył i wynik na 6:0 ustanowił Carlos Vela, najlepszy piłkarz środowego pojedynku. Przed dwoma tygodniami Sheffield Wednesday przegrało w Reading 0:6, co piłkarze gości tłumaczyli zmęczeniem stania w korku. Na autostradzie do Londynu miało dojść do wypadku, który zatrzymał ruch. Ciekawe, jaką wymówkę znajdą podopieczni Kevina Blackwella.
Dobre spotkanie rozegrał Łukasz Fabiański. Koledzy ufali mu, często cofając piłkę, by ten rozprowadził grę. Takiej postawy można się było jednak spodziewać. Polski bramkarz w meczowym programie zaznaczył, iż zaimponowały mu długie podania Manuela Almunii w meczu z Boltonem.
– Cieszę się, że z takim pozytywnym nastawieniem moja drużyna podeszła do tego spotkania – powiedział po meczu golkiper Arsenalu. – Zdominowaliśmy mecz, strzeliliśmy sześć goli, choć mogło być ich więcej. Wyciągnąłem dwa dośrodkowania na początku meczu, a potem moja gra ograniczyła się do podań nogą. Cieszę się, że zachowałem czyste konto, wygraliśmy i awansowaliśmy do kolejnej rundy. Mam nadzieję, że takich spotkań będzie jak najwięcej.










