Raków i Widzew to zaciekli wrogowie, do których ligowego starcia dojdzie po ćwierć wieku. Historia spotkań obu klubów to nie tylko gorąca atmosfera na trybunach, ale też wielkie emocje na boisku. My natomiast postanowiliśmy przypomnieć postacie związane w przeszłości z RKS, jak i RTS.
Jedną z najbardziej znanych osób, która w latach 90. miała okazję przywdziewać koszulkę Widzewa i Rakowa, jest oczywiście Andrzej Kretek. Bramkarz urodzony w Pabianicach przez pięć sezonów przywdziewał trykot klubu z „Serca Łodzi”, a następnie spędził 3,5 roku pod Jasną Górą. Co ciekawe, bezpośrednio przed niedzielnym spotkaniem udzielił w mediach dłuższej rozmowy. To jednak zaledwie początek długiej listy nazwisk osób, które występowały przy Piłsudskiego oraz Limanowskiego.
Wiedziałem, że nie mam szans na grę i postanowiłem odejść z Widzewa. Wylądowałem w Rakowie, który był beniaminkiem, pierwszy raz w historii grał na poziomie ekstraklasy i czekała go trudna walka o utrzymanie. Andrzej Kretek dla „Przeglądu Sportowego”
Oblegana linia
Zostając w ubiegłym wieku, nie sposób nie przytoczyć rywala Andrzeja Kretka w bramce Rakowa Częstochowa podczas ostatniego okresu drużyny w dzisiejszej ekstraklasie. Przeciwnie do kolegi, Marek Matuszek, który stał między słupkami częstochowian w ponad 100 spotkaniach, obrał odwrotny kurs. Z miasta świętej wieży na Łódź i Widzew w 1999 roku, czyli dopiero rok po pożegnaniu „Medalików” z najwyższą klasą rozgrywkową. Tam spędził pół roku i zagrał 11 meczów w lidze, cztery w Pucharze UEFA oraz jeden w eliminacjach do Ligi Mistrzów przeciwko Fiorentinie. Jednak wraz z zimowym przyjściem do klubu Andrzeja Woźniaka był zmuszony odejść w poszukiwaniu gry do chorzowskiego Ruchu.
Podobnie częstochowskiego zespołu od razu nie opuścił Tomasz Kiełbowicz. Lewy obrońca w wieku 20 lat trafił do Rakowa ze spadającej Siarki Tarnobrzeg, przez trzy rundy grał w jego koszulce na polskich salonach, a potem jeden sezon spędził klasę niżej. Legenda Legii Warszawa i dziewięciokrotny reprezentant Polski wrócił do ówczesnej pierwszej ligi przez transfer do widziewiaków, dla których rozegrał 23 spotkania, w tym niemal komplet minut w europejskich pucharach. Na pewno został również zapamiętany z dubletu w wygranych 3:2 derbach Łodzi, jako że to były jego jedyne bramki dla „Czerwono-biało-czerwonych”.
Pozostając w latach z jedynką z przodu, trzeba wspomnieć o szalonej karierze Bogdana Pikuty. W przeciwieństwie do Matuszka oraz Kiełbowicza napastnik z Jaworzna najpierw przeżywał wielkie chwile na arenie międzynarodowej z Widzewem, aby potem wraz z kolegami musieć żegnać elitę w Rakowie. Co prawda pośrodku był on jeszcze piłkarzem GKS-u Katowice, ale przeciętny okres w zespole Rakowa skierował go w dół. Po wieku, w którym mógł zaprezentować się na scenie europejskiej, można uznać, że został nie do końca spełnionym piłkarzem, którego tym razem Częstochowa nie potrafiła odbudować











