Nietypowo, bo w środę, rozegrana została 5. kolejka niemieckiej Bundesligi. Nie zabrakło w niej niespodzianek, jak choćby porażka Stuttgartu, ale najważniejsze z polskiego punktu widzenia jest kolejne trafienie Roberta Lewandowskiego. Odblokowało się również Schalke.
Wicelider Lewandowski
Ekipa polskiego napastnika, Borussia Dortmund, coraz śmielej poczyna sobie w rozgrywkach Bundesligi. Podopieczni Jürgena Kloppa po udanym występie na europejskiej arenie znowu pokazali się z bardzo dobrej strony. Na Signal Iduna Park w rywalizacji z 1. FC Kaiserslautern zobaczyliśmy od początku dwóch naszych rodaków – Łukasza Piszczka i Kubę Błaszczykowskiego. Robert Lewandowski tradycyjnie został na ławce rezerwowych.

Dobrze spisujący się w tym sezonie piłkarze gości w Dortmundzie byli cieniem samego siebie. Chociaż po pół godzinie gry zapowiadało się na bezbramkowy remis do przerwy. Nic bardziej mylnego. Strzelanie rozpoczął zabójczo skuteczny Lucas Barrios. Jeszcze przed gwizdkiem arbitra rezultat podwyższył Kevin Grosskreutz. – To młody chłopak, który jest przyszłością niemieckiego futbolu – awizował niejednokrotnie swojego podopiecznego opiekun Borussii.
Drugą część meczu cechowały polskie akcenty. W 69. minucie Kagawę zmienił Lewandowski i długo na efekty Klopp nie musiał czekać. Już sześć minut później po podaniu Błaszczykowskiego były piłkarz Lecha Poznań trafił do siatki. To był jego drugi gol, w drugim kolejnym meczu. Tuż przed zakończeniem meczu wynik ustalił Barrios. Tym razem asystował mu Łukasz Piszczek. Po efektownym triumfie 5:0 Borussia awansowała na pozycję wicelidera i pewnie zmierza po europejskie puchary w tym sezonie.
Pobudka „Die Königsblauen”
Raul, Metzelder, Huntelaar. Kto by nie chciał mieć ich w jednym zespole? Felix Magath miał taki przywilej, lecz w pierwszych czterech kolejkach żadna z tych wielkich firm nie pomogła Schalke w odnoszeniu zwycięstw. Co więcej: S04 przegrywało każdy następny mecz z kretesem. Do czasu.
Konfrontacja z dobrze spisującym się Freiburgiem wcale nie zapowiadała poprawy. Premierowe fragmenty meczu całkowicie zmieniły opinię o drużynie Magatha. „Die Königsblauen” pokazali się jako dojrzały i pracowity team. Już w 9. minucie do siatki rywala trafił Rakitić. Kiedy wydawało się, że goście kontrolują przebieg meczu, nadeszła druga odsłona, w której przebudzili się również gospodarze. Cisse doprowadził do wyrównania i zdawało się, że na pierwszy triumf Schalke trzeba będzie czekać co najmniej do następnej serii spotkań.
Drugi raz jednak świetną końcówkę zawodów zanotował Klaas Jan Huntelaar. Holenderski snajper trafił do siatki w 87. minucie i zapewnił inauguracyjne zwycięstwo ekipie z Gelsenkirchen w tym sezonie.









