Pozostało kilka dni do rozpoczęcia sezonu T-Mobile Ekstraklasy. Dziś kontynuujemy przedstawianie drużyn przed wznowieniem rozgrywek. Bliżej przyjrzyjmy się zespołom Piasta Gliwice i Śląska Wrocław, które rywalizują także w eliminacjach do Ligi Europy.
Piast Gliwice

W zeszłym sezonie Piast zaskoczył wszystkich ekspertów i dziennikarzy. Nikt nie spodziewał się, że beniaminek T-Mobile Ekstraklasy zajmie czwarte miejsce w ligowej tabeli i będzie walczył na europejskich salonach. Ten okres przygotowawczy dla tego zespołu jest bardzo ważny, bo trzeba wypaść jak najlepiej nie tylko w lidze, ale również w pucharach. Przed ekipą z Gliwic dość trudny okres, ale w tym klubie jest wiara w końcowy sukces.
Podopieczni Marcina Brosza treningi wznowili 17 czerwca. Gliwiczanie przed sezonem wyruszyli na dwa obozy przygotowawcze. Najpierw udali się na obóz do Wisły, a później pojechali do węgierskiej miejscowości Telki. Pierwszym sparingowym rywalem był zespół Korony Kielce. Piast na stadionie w Wodzisławiu Śląskim okazał się lepszy, pokonując piłkarzy dowodzonych przez Leszka Ojrzyńskiego 1:0. Jedynego gola podczas tego sparingu zdobył Matej Izvolt.

Na Węgrzech czwarty zespół T-Mobile Ekstraklasy poprzedniego sezonu rozpoczął od zwycięstwa nad drużyną FC Honved. Bramkę na wagę wygranej zdobył Damian Zbozień. Kilka dni później „Niebiesko-czerwoni” przegrali z Amkarem Perm 2:3. Po pierwszej połowie gliwiczanie prowadzili dwoma trafieniami, ale w drugiej części oddali inicjatywę rywalowi i w końcowym rozrachunku schodzili w roli pokonanych. Dzień później gracze Marcina Brosza mieli okazję do rewanżu w spotkaniu przeciwko marokańskiej drużynie Casablance. Do przerwy Piast prowadził, jednak po zmianie stron pozwolił przeciwnikom z Afryki na zdobycie bramki wyrównującej. Zgrupowanie kończył mecz z Ferencvarosem, który ponownie zakończył się remisem 1:1.
Dla Piasta letni okres przygotowawczy był również ważny z racji tego, że po raz pierwszy w historii klub walczy w europejskich pucharach. Pierwszym rywalem gliwiczan jest Karabach Agdam, który w I rundzie eliminacji do Ligi Europy pokonał macedoński Metalurg Skopje. Pamiętamy, jak trzy lata temu ten zespół upokorzył Wisłę Kraków, wygrywając na własnym stadionie 3:2, a w Krakowie 1:0. Wówczas uznano to za wstyd i kompromitację ze strony podopiecznych Henryka Kasperczaka. Podopieczni Marcina Brosza nie będą chcieli pójść w ślady „Białej Gwiazdy” i zamierzają wyeliminować azerski zespół.














