W sobotę rozegrana zostanie ostatnia kolejka sezonu zasadniczego TME. Niektóre zespoły mają już niemal pewne miejsca w określonych grupach, ale zostało jeszcze kilka drużyn, które do upadłego będą walczyć, aby dostać angaż w grupie mistrzowskiej. Czeka nas bardzo emocjonująca seria. Wszystkie mecze rozpoczną się o godz. 18:00.
Górnik Zabrze – Lech Poznań
Jeszcze niedawno ten mecz postrzeganoby jako starcie na szczycie. W rundzie wiosennej gracze ze Śląska spisują się jednak fatalnie, dlatego faworytem spotkania jest Lech, który walczy o jak najmniejszą stratę do Legii. W przypadku zwycięstwa „Kolejorza” i porażki mistrza Polski po podzieleniu punktów podopieczni Mariusza Rumaka mieliby tylko trzypunktową stratę do lidera. Dodatkowo poznaniacy są w dobrej formie, co pokazali w ostatniej kolejce, gromiąc 6:1 Jagiellonię.
Robert Warzycha (fot. gornikzabrze.pl)
Sytuacja Górnika jest zgoła inna. Wcześniej murowany kandydat do walki o medal mistrzostw Polski, teraz nie może być pewny nawet miejsca w pierwszej ósemce. W przypadku przegranej z Lechem, a wygranych Lechii i Cracovii, podopieczni Roberta Warzychy znajdą się na dziewiątym miejscu. Mało wskazuje na to, aby byli w stanie pokonać Lecha. W tym roku jeszcze nie wygrali, a zdobyli zaledwie cztery oczka. Dodatkowo w ostatnim meczu Górnicy polegli w Krakowie z Cracovią. Jednym z powodów słabej dyspozycji jest cały ogrom kontuzji. W pierwszym meczu obydwu drużyn rozegranym w Poznaniu zwyciężył „Kolejorz” 3:1.
Wisła Kraków – Podbeskidzie Bielsko-Biała
Obydwie drużyny o coś walczą, lecz każdej z nich sytuacja jest całkiem inna. „Górale” będą walczyć o utrzymanie, a Wisła o europejskie puchary. Sytuacja gospodarzy nie jest jednak zbyt dobra, ponieważ od sześciu meczy podopieczni Franciszka Smudy nie potrafią wygrać i aż cztery razy schodzili z boiska pokonani. Szczególnie boli kompromitacja w Łodzi przed tygodniem i przegrana z całkowitym outsiderem ligi.
Podbeskidzie w tym roku spisuje się troszkę lepiej. Tylko jedna porażka, dwa zwycięstwa i pięć remisów daje powody do optymizmu, lecz droga do utrzymania się w lidze nadal nie jest zbyt prosta. Pokonanie Wisły również nie będzie łatwym zadaniem, bo mimo tak słabej formy, „Biała Gwiazda” bardzo dobrze spisuje się przy Reymonta. W pierwszym meczu rozegranym w Bielsku-Białej kibice nie zobaczyli bramek.
Pogoń Szczecin – Widzew Łódź
Starcie Dawida z Goliatem. Pogoń spisuje się w tym sezonie wyśmienicie. W tym roku podopieczni Dariusza Wdowczyka nie przegrali i trudno się spodziewać, aby mieli uczynić to z Widzewem, który niedawno zdobył swój pierwszy punkt w tym sezonie na wyjeździe. „Portowcy” walczą o puchary i patrząc na formę ich rywali, sytuacja jest możliwa.
Widzew jest jednak mocno napędzony po sensacyjnej wygranej z Wisłą. Dodatkowo gracze z Łodzi muszą być bardzo zdeterminowani, bowiem jeżeli nie będą wygrywać, w przyszłym sezonie zagrają w I lidze. Będzie to również pojedynek dwóch zawodników, którzy są w ostatnim czasie w świetnej formie, napastnika Pogoni, Marcina Robaka i golkipera Widzewa, Patryka Wolańskiego, który jako jedyny utrzymuje dobrą, stabilną formę. Dodatkowo w pierwszym meczu w Łodzi gospodarze sensacyjnie pokonali rywali 2:1 i z całą pewnością chcieliby powtórzyć ten wyczyn.
Jagiellonia Białystok – Piast Gliwice
Wisła Kraków (fot. Rafał Rusek / iGol.pl)
Jagiellonia ma jeszcze szansę na pierwszą ósemkę, ale koniecznie musi liczyć na porażki Cracovii i Lechii Gdańsk. Piast ma już wszystko pewne, dlatego nie musi do tego meczu podchodzić z tak wielką determinacją. Teoretycznie więc Jagiellonia jest na lepszej drodze do zwycięstwa, ale w polskiej lidze nigdy nic nie wiadomo. Na dodatek Jaga od czterech spotkań nie wygrała i patrząc na wszystkie wyniki w tym sezonie, można mieć wrażenie, że po tym zespole można spodziewać się wszystkiego. „Żółto-czerwoni” mają jednak teraz asa w rękawie w osobie Michała Probierza, który powrócił do Białegostoku na stanowisko trenera.
Od graczy z Gliwic nikt niczego wielkiego nie wymagał, ale mają dość stabilne miejsce w dolnej połowie tabeli i spadek raczej im nie grozi. Podobnie jak ich sobotni rywale w ostatnich meczach coś im nie idzie i w trzech meczach zdobyli ledwie punkt. Gospodarze spisują się przeciętnie w meczach u siebie, a goście na wyjazdach, dlatego spotkanie mimo wszystko powinno być wyrównane. W Gliwicach Piast wygrał minimalnie 2:1.
Legia – Zagłębie
Ten pojedynek można traktować jako starcie giganta T-Mobile Ekstraklasy z jej kopciuszkiem, ponieważ spotka się pierwsza drużyna w tabeli i czternasta. Emocji mimo wszystko zabraknąć nie powinno, ponieważ w Lubinie potrafiły już przegrywać Wisła Kraków czy choćby Górnik Zabrze. Legia oczywiście jest w gazie i należy się spodziewać, że w tym meczu będą zdecydowanie dominować i w dobrym tonie byłoby, gdyby lider pokonał outsidera polskiej ligi.
Wiemy jednak, że pewnym takiego scenariusza być nie możemy, tym bardziej, że Zagłębie prowadzone przez Oresta Lenczyka potrafiło na wiosnę niejednokrotnie zaskoczyć. W ostatniej kolejce drużyna z Dolnego Śląska co prawda przegrała, jednak w pojedynku z Lechią Gdańsk niewiele zabrakło, aby wywieźć trzy punkty z Pomorza. Ostatecznie ta sztuka udała się właśnie piłkarzom z Gdańska, którzy trafili na 2:1 w ostatnich minutach, jednak Zagłębie zostawiło dobre wrażenie.
Legia natomiast od pięciu meczów nie zaznała goryczy porażki, stąd można sądzić, że podopieczni Heninga Berga będą chcieli podtrzymać prawo serii.
Śląsk – Lechia
Mecz przyjaźni – tak w skrócie można by określić to spotkanie. Dwie zaprzyjaźnione drużyny staną naprzeciw sobie, jednak ani Śląsk, ani też Lechia punktów po znajomości nie zamierzają oddawać, ponieważ zarówno jednym jak i drugim zwycięstwo bardzo jest potrzebne. Lechia ucieka przed zagrożeniem wypadnięcia z czołowej ósemki. Wygrana w pełni załatwiłaby sprawę, ponieważ Cracovia będąca na 9. miejscu traci do gdańszczan punkt i nawet w przypadku zwycięstwa podopiecznych Wojciech Stawowego, to Lechia grałaby w grupie mistrzowskiej.
Patryk Wolański obroni Widzew przed spadkiem? (fot. sport.fakt.pl)
Łatwego zwycięstwa nie powinni zapewnić piłkarze Śląska, ponieważ ci z kolei są zagrożeni widmem strefy spadkowej, której gracze Tadeusza Pawłowskiego chcą unikać jak ognia. Trzynasta lokata w tabeli T-Mobile Ekstraklasy to na pewno bardzo rozczarowujący rezultat dla kibiców klubu ze stolicy Dolnego Śląska i we Wrocławiu już skupiają swoją uwagę na przyszłym sezonie. Przed tym jednak piłkarze muszą się postarać, aby nie rozpoczynać kolejnego sezonu w pierwszej lidze…
Korona – Cracovia
Bardzo ważny mecz dla Cracovii, która wciąż ma szanse na awans do grupy mistrzowskiej rzutem na taśme. Krakowianie muszą liczyć na Śląsk Wrocław, który podejmie na swoim stadionie Lechie. W przypadku wygranej piłkarzy Tadeusza Pawłowskiego gracze Cracovii będą musieli wygrać, jeśli chcą grać o coś więcej, niż tylko utrzymanie.
Dla Korony to w zasadzie kolejny mecz bez większych emocji, ponieważ kielczanie plasują się na 11. miejscu z 34 punktami, co nie daje szansy gry z najlepszymi, ani też specjalnie nie grozi im spadek. Stąd należy się spodziewać, że wyjdą na boisko z dużo większą swobodą, niż będzie to w przypadku ich rywali. Ci ostatni będą musieli dać z siebie wszystko i jednocześnie bacznie obserwować to, co wydarzy się we Wrocławiu.
Zawisza – Ruch
To może być jeden z najciekawszych pojedynków w ostatniej kolejce. Będący na trzecim miejscu w tabeli Ruch, przyjedzie do Bydgoszczy, aby wyrwać trzy punkty Zawiszy, umocnić się na podium i odeprzeć ewentualny atak Wisły Kraków. Pokrzepieni ostatnim zwycięstwem 2:0 z Koroną Kielce będą zapewne w znacznie lepszych nastrojach niż podopieczni Ryszarda Tarasiewicza, którzy ponieśli sromotną porażkę z warszawską Legią. Mistrzowie Polski pokonali wtedy Zawiszę 3:0. Dla jednych i drugich będzie to znaczący mecz, ponieważ walka o punkty trwa. Przed podziałem ligi każdy chce uzbroić się w jak największą liczbę punktów i obie ekipy będą chciały przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść.
O szansach obu zespołów ciężko mówić, ponieważ są to drużyny o podobnej klasie. Teoretycznie Ruch jest wyżej w tabeli T-Mobile Ekstraklasy, jednak Zawisza już niejednokrotnie przekonywał, że potrafi wygrać z każdym, dlatego wynik tego spotkania będzie zapewne do ostatnich minut nierozstrzygnięty.
W sobotę rozegrana zostanie ostatnia kolejka sezonu zasadniczego TME. Niektóre zespoły mają już niemal pewne miejsca w określonych grupach, ale zostało jeszcze kilka drużyn, które do upadłego będą walczyć, aby dostać angaż w grupie mistrzowskiej. Czeka nas bardzo emocjonująca seria. Wszystkie mecze rozpoczną się o godz. 18:00.
Górnik Zabrze – Lech Poznań
Jeszcze niedawno ten mecz postrzeganoby jako starcie na szczycie. W rundzie wiosennej gracze ze Śląska spisują się jednak fatalnie, dlatego faworytem spotkania jest Lech, który walczy o jak najmniejszą stratę do Legii. W przypadku zwycięstwa „Kolejorza” i porażki mistrza Polski po podzieleniu punktów podopieczni Mariusza Rumaka mieliby tylko trzypunktową stratę do lidera. Dodatkowo poznaniacy są w dobrej formie, co pokazali w ostatniej kolejce, gromiąc 6:1 Jagiellonię.
Robert Warzycha (fot. gornikzabrze.pl)
Sytuacja Górnika jest zgoła inna. Wcześniej murowany kandydat do walki o medal mistrzostw Polski, teraz nie może być pewny nawet miejsca w pierwszej ósemce. W przypadku przegranej z Lechem, a wygranych Lechii i Cracovii, podopieczni Roberta Warzychy znajdą się na dziewiątym miejscu. Mało wskazuje na to, aby byli w stanie pokonać Lecha. W tym roku jeszcze nie wygrali, a zdobyli zaledwie cztery oczka. Dodatkowo w ostatnim meczu Górnicy polegli w Krakowie z Cracovią. Jednym z powodów słabej dyspozycji jest cały ogrom kontuzji. W pierwszym meczu obydwu drużyn rozegranym w Poznaniu zwyciężył „Kolejorz” 3:1.
Wisła Kraków – Podbeskidzie Bielsko-Biała
Obydwie drużyny o coś walczą, lecz każdej z nich sytuacja jest całkiem inna. „Górale” będą walczyć o utrzymanie, a Wisła o europejskie puchary. Sytuacja gospodarzy nie jest jednak zbyt dobra, ponieważ od sześciu meczy podopieczni Franciszka Smudy nie potrafią wygrać i aż cztery razy schodzili z boiska pokonani. Szczególnie boli kompromitacja w Łodzi przed tygodniem i przegrana z całkowitym outsiderem ligi.
Podbeskidzie w tym roku spisuje się troszkę lepiej. Tylko jedna porażka, dwa zwycięstwa i pięć remisów daje powody do optymizmu, lecz droga do utrzymania się w lidze nadal nie jest zbyt prosta. Pokonanie Wisły również nie będzie łatwym zadaniem, bo mimo tak słabej formy, „Biała Gwiazda” bardzo dobrze spisuje się przy Reymonta. W pierwszym meczu rozegranym w Bielsku-Białej kibice nie zobaczyli bramek.
Pogoń Szczecin – Widzew Łódź
Starcie Dawida z Goliatem. Pogoń spisuje się w tym sezonie wyśmienicie. W tym roku podopieczni Dariusza Wdowczyka nie przegrali i trudno się spodziewać, aby mieli uczynić to z Widzewem, który niedawno zdobył swój pierwszy punkt w tym sezonie na wyjeździe. „Portowcy” walczą o puchary i patrząc na formę ich rywali, sytuacja jest możliwa.
Widzew jest jednak mocno napędzony po sensacyjnej wygranej z Wisłą. Dodatkowo gracze z Łodzi muszą być bardzo zdeterminowani, bowiem jeżeli nie będą wygrywać, w przyszłym sezonie zagrają w I lidze. Będzie to również pojedynek dwóch zawodników, którzy są w ostatnim czasie w świetnej formie, napastnika Pogoni, Marcina Robaka i golkipera Widzewa, Patryka Wolańskiego, który jako jedyny utrzymuje dobrą, stabilną formę. Dodatkowo w pierwszym meczu w Łodzi gospodarze sensacyjnie pokonali rywali 2:1 i z całą pewnością chcieliby powtórzyć ten wyczyn.
Jagiellonia Białystok – Piast Gliwice
Wisła Kraków (fot. Rafał Rusek / iGol.pl)
Jagiellonia ma jeszcze szansę na pierwszą ósemkę, ale koniecznie musi liczyć na porażki Cracovii i Lechii Gdańsk. Piast ma już wszystko pewne, dlatego nie musi do tego meczu podchodzić z tak wielką determinacją. Teoretycznie więc Jagiellonia jest na lepszej drodze do zwycięstwa, ale w polskiej lidze nigdy nic nie wiadomo. Na dodatek Jaga od czterech spotkań nie wygrała i patrząc na wszystkie wyniki w tym sezonie, można mieć wrażenie, że po tym zespole można spodziewać się wszystkiego. „Żółto-czerwoni” mają jednak teraz asa w rękawie w osobie Michała Probierza, który powrócił do Białegostoku na stanowisko trenera.
Od graczy z Gliwic nikt niczego wielkiego nie wymagał, ale mają dość stabilne miejsce w dolnej połowie tabeli i spadek raczej im nie grozi. Podobnie jak ich sobotni rywale w ostatnich meczach coś im nie idzie i w trzech meczach zdobyli ledwie punkt. Gospodarze spisują się przeciętnie w meczach u siebie, a goście na wyjazdach, dlatego spotkanie mimo wszystko powinno być wyrównane. W Gliwicach Piast wygrał minimalnie 2:1.
Legia – Zagłębie
Ten pojedynek można traktować jako starcie giganta T-Mobile Ekstraklasy z jej kopciuszkiem, ponieważ spotka się pierwsza drużyna w tabeli i czternasta. Emocji mimo wszystko zabraknąć nie powinno, ponieważ w Lubinie potrafiły już przegrywać Wisła Kraków czy choćby Górnik Zabrze. Legia oczywiście jest w gazie i należy się spodziewać, że w tym meczu będą zdecydowanie dominować i w dobrym tonie byłoby, gdyby lider pokonał outsidera polskiej ligi.
Wiemy jednak, że pewnym takiego scenariusza być nie możemy, tym bardziej, że Zagłębie prowadzone przez Oresta Lenczyka potrafiło na wiosnę niejednokrotnie zaskoczyć. W ostatniej kolejce drużyna z Dolnego Śląska co prawda przegrała, jednak w pojedynku z Lechią Gdańsk niewiele zabrakło, aby wywieźć trzy punkty z Pomorza. Ostatecznie ta sztuka udała się właśnie piłkarzom z Gdańska, którzy trafili na 2:1 w ostatnich minutach, jednak Zagłębie zostawiło dobre wrażenie.
Legia natomiast od pięciu meczów nie zaznała goryczy porażki, stąd można sądzić, że podopieczni Heninga Berga będą chcieli podtrzymać prawo serii.
Śląsk – Lechia
Mecz przyjaźni – tak w skrócie można by określić to spotkanie. Dwie zaprzyjaźnione drużyny staną naprzeciw sobie, jednak ani Śląsk, ani też Lechia punktów po znajomości nie zamierzają oddawać, ponieważ zarówno jednym jak i drugim zwycięstwo bardzo jest potrzebne. Lechia ucieka przed zagrożeniem wypadnięcia z czołowej ósemki. Wygrana w pełni załatwiłaby sprawę, ponieważ Cracovia będąca na 9. miejscu traci do gdańszczan punkt i nawet w przypadku zwycięstwa podopiecznych Wojciech Stawowego, to Lechia grałaby w grupie mistrzowskiej.
Patryk Wolański obroni Widzew przed spadkiem? (fot. sport.fakt.pl)
Łatwego zwycięstwa nie powinni zapewnić piłkarze Śląska, ponieważ ci z kolei są zagrożeni widmem strefy spadkowej, której gracze Tadeusza Pawłowskiego chcą unikać jak ognia. Trzynasta lokata w tabeli T-Mobile Ekstraklasy to na pewno bardzo rozczarowujący rezultat dla kibiców klubu ze stolicy Dolnego Śląska i we Wrocławiu już skupiają swoją uwagę na przyszłym sezonie. Przed tym jednak piłkarze muszą się postarać, aby nie rozpoczynać kolejnego sezonu w pierwszej lidze…
Korona – Cracovia
Bardzo ważny mecz dla Cracovii, która wciąż ma szanse na awans do grupy mistrzowskiej rzutem na taśme. Krakowianie muszą liczyć na Śląsk Wrocław, który podejmie na swoim stadionie Lechie. W przypadku wygranej piłkarzy Tadeusza Pawłowskiego gracze Cracovii będą musieli wygrać, jeśli chcą grać o coś więcej, niż tylko utrzymanie.
Dla Korony to w zasadzie kolejny mecz bez większych emocji, ponieważ kielczanie plasują się na 11. miejscu z 34 punktami, co nie daje szansy gry z najlepszymi, ani też specjalnie nie grozi im spadek. Stąd należy się spodziewać, że wyjdą na boisko z dużo większą swobodą, niż będzie to w przypadku ich rywali. Ci ostatni będą musieli dać z siebie wszystko i jednocześnie bacznie obserwować to, co wydarzy się we Wrocławiu.
Zawisza – Ruch
To może być jeden z najciekawszych pojedynków w ostatniej kolejce. Będący na trzecim miejscu w tabeli Ruch, przyjedzie do Bydgoszczy, aby wyrwać trzy punkty Zawiszy, umocnić się na podium i odeprzeć ewentualny atak Wisły Kraków. Pokrzepieni ostatnim zwycięstwem 2:0 z Koroną Kielce będą zapewne w znacznie lepszych nastrojach niż podopieczni Ryszarda Tarasiewicza, którzy ponieśli sromotną porażkę z warszawską Legią. Mistrzowie Polski pokonali wtedy Zawiszę 3:0. Dla jednych i drugich będzie to znaczący mecz, ponieważ walka o punkty trwa. Przed podziałem ligi każdy chce uzbroić się w jak największą liczbę punktów i obie ekipy będą chciały przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść.
O szansach obu zespołów ciężko mówić, ponieważ są to drużyny o podobnej klasie. Teoretycznie Ruch jest wyżej w tabeli T-Mobile Ekstraklasy, jednak Zawisza już niejednokrotnie przekonywał, że potrafi wygrać z każdym, dlatego wynik tego spotkania będzie zapewne do ostatnich minut nierozstrzygnięty.
Komentarze2
~
~peałwortal
Wy się kurwwa wasza mać nigdy nie nauczycie, że
Zawisza to rodzaj męski
Patafiany