W ostatnim spotkaniu drugiej kolejki fazy grupowej piłkarskich mistrzostw świata, Hiszpania pokonała Honduras 2:0. Obydwie bramki zdobył nowy nabytek Barcelony, David Villa.
W 5. minucie Villa dośrodkował płasko do stojącego w środku pola karnego Torresa, jednak uderzenie gracza Liverpoolu było zbyt lekkie, by zaskoczyć golkipera Hondurasu. Dwie minuty później Villa ponownie dał o sobie znać, popisując się kapitalnym uderzeniem z dystansu. Strzał wylądował na poprzeczce bramki rywali. Cztery minuty potem Xavi krótko rozegrał z Navasem rzut rożny z lewej strony boiska, gracz Sevilli podał do Xabiego Alonso, który dośrodkował w pole karne, gdzie niecelnie piłkę uderzał Ramos.

Chwilę potem niebezpiecznie zrobiło się pod bramką Hiszpanów, kiedy z prawej strony piłkę w pole karne posłał Palacios, a niezbyt rozsądną interwencją popisał się Casillas, który na czternastym metrze postanowił wybijać piłkę wślizgiem. Ta trafiła do Suazo, którego strzał blokuje Capdevilla. W 17. minucie golkiper Realu zrehabilitował się, przytomnym wyjściem uprzedzając Davida Suazo. Dosłownie kilka sekund później bramkę zdobył niezwykle aktywny od początku meczu David Villa, który otrzymał piłkę na lewej stronie boiska, świetnie zwiódł obrońcę i uderzył piłkę w długi róg bramki Hondurasu. 1:0 dla Hiszpanii!
W połowie pierwszej części spotkania bardzo dobrze w środek pola karnego strzelił Jesus Navas, jednak dobrze ustawiony Xavi nie jest zawodnikiem, który bryluje w powietrznych pojedynkach. Rozgrywający Barcelony minął się z piłką o kilka centymetrów.
W 33. minucie bardzo dobrą okazję zmarnował z kolei Fernando Torres. Dokładne dośrodkowanie Ramosa spod linii bocznej spadło wprost na jego głowę, jednak piłka po bardzo wysokim koźle minęła bramkę. W następnej akcji „El Nino” starał się zrehabilitować za nieudane zagranie, jednak jego strzał z 16 metrów był jeszcze gorszy…

Pierwsza połowa dobiegła końca. Hiszpania grała dobrze, Honduras praktycznie nie istniał. Gdyby Fernando Torres był w optymalnej formie, zapewne wynik byłby dużo wyższy. Mimo to wydawało się, iż kolejne gole dla Hiszpanii są kwestią czasu.
Na dobry początek drugiej połowy meczu, bo już w 51. minucie, wynik podwyższył David Villa: wolno z kontrą wyszedł Xavi, podał do wbiegającego z prawej strony Navasa, który dostrzegł na 18. metrze rozkładającego ręce Villę. Zawodnik Barcelony otrzymał podanie, po czym bez zastanowienia uderzył na bramkę, zaś piłka po rykoszecie wpadła do siatki. 2:0 dla „La Roja”!











