Który to już sezon, w którym „The Gunners” próbują zdobyć jakieś trofeum? Arsene Wenger stara się stosować swoje szkoleniowe praktyki w najlepszy wedle siebie sposób, ale już od dłuższego czasu nie widać wymiernego skutku tych zabiegów. Teraz Arsenal przeżywa jeden z najbardziej załamujących startów sezonu w bieżącym tysiącleciu i traci na swojej renomie.
Armata wygląda na nieco przytkaną. Udana inauguracja mogła nieco odwrócić uwagę od transferowego zamieszania i corocznej spekulacji na temat wyznaczonych celów. Wygrany wyjazd na St James Park na pewno dałby sporo radości kibicom Arsenalu. Bezbarwny remis okraszony czerwoną kartką Gervinho pogrążył ich jednak w smutnym dla nich temacie – drużyna prowadzona przez Wengera dołuje.

Zakończyła się słynna saga pod tytułem „Fabregas w Barcelonie”. Hiszpański klub wreszcie dopiął swego i sprowadził pomocnika za niewygórowane, jak na wcześniejsze spekulacje, pieniądze. Do czego doszło, że kwota około trzydziestu pięciu milionów funtów dziś nie robi już takiego wrażenia, jak jeszcze choćby rok temu. To swego rodzaju cios dla Arsenalu, który nie potrafił zatrzymać kapitana drużyny. Ciekawe, czy będzie to sygnał dla Wengera, żeby sprowadził na jego miejsce gwiazdę. Nie młodą gwiazdę, ale już dorosłą, ukształtowaną, będącą w stanie decydować o wyniku. Innymi słowy mówiąc – drogą.
Francuski szkoleniowiec też się zresztą nie popisał. Można dojść do wniosku, że nieco stracił on kontrolę nad sytuacją. UEFA nie daje mu spokoju za incydent związany z jego komunikacją z ławką trenerską podczas meczu Arsenalu z Udinese – postanowiła dać mu dwa mecze kary. W drugiej kolejce Premier League jego zawodnicy przegrali na własnym stadionie z Liverpoolem. Kibice buczą, szkoleniowiec nie zamierza jednak się ruszać z Emirates Stadium. Co jeszcze może zrobić?
Zatrzymać Nasriego, choć w to już nie wierzy prawie nikt. Może jednak postawić na swoim i wystawić go w rewanżowym meczu z Udinese. Dzięki temu piłkarz nie zagra już w tej edycji Ligi Mistrzów, oczywiście jeżeli tylko zmieni klub. Z niewolnika nie ma pracownika – głosi znane powiedzenie. Ostatnio Wenger wprost przyznał, iż Nasri zamierza odejść dla zwiększonej tygodniówki, o czym było zresztą głośno. Ciekawe, ile w tym wszystkim prawdy. Jeżeli pomocnik zagra z Udinese, czy będzie to złośliwością ze strony szkoleniowca, czy jednak zostanie on w klubie? Mancini nie kryje się z zainteresowaniem piłkarzem. Ba – on wręcz narzeka, że sprawy nie można tak długo domknąć. Wszystko to sprawiło, że Nasri ostatnio stracił na opinii wśród sympatyków Arsenalu. A jeszcze w zeszłym sezonie obok Fabregasa grał pierwsze skrzypce w składzie.
Co musi zrobić Arsenal, żeby wyjść z dołka? Przede wszystkim wreszcie odnieść zwycięstwo. Druga kolejka była swego rodzaju pogrążeniem, porażka z Liverpoolem z pewnością była ciężka do przełknięcia. Następny jest jednak Manchester United, i to na wyjeździe. Potrzebne są wzmocnienia, transferowy rynek jest jeszcze otwarty. A tymczasem „Just a Mata of time” – jak donosi Sky Sports – i Chelsea będzie miała nowego zawodnika. Można? Można.











