Ktoś może powiedzieć, że nasza polska Ekstraklasa jest nudna, że pod względem wartości przewyższa ją nawet w sposób ośmieszający 2. Bundesliga. Może i to prawda, ale z drugiej strony żadna drużyna Bundesligi czy nawet Premier League nie ma tak wspaniałego dopingu, jak np. nasz Lech… Złośliwym odpowiadam: u sąsiada trawa zawsze jest bardziej zielona…
Gdzie zatem leży problem naszej ligi ? Otóż, gdy nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o pieniądze… Rzeczywiście, w Polsce takowych właśnie brakuje. Czy wiecie Państwo, iż najdroższy transfer w historii naszych krajowych rozgrywek, to sprowadzenie za 800 tys. euro Miroslava Radovica przez warszawską Legię z Partizana Belgrad? Gdy tak sobie o tym myślę, ogarnia mnie szał. Aktualny Mistrz Polski szuka okazji, by na Reymonta sprowadzić kogoś za darmo. Niektóre takie transakcje możemy uznać za naprawdę dobre… Na przykład taki Marcelo – przyszedł do Krakowa całkowicie ZA DARMO, pograł pół roku i już interesuje się nim Panathinaikos.
Grecy rzekomo oferowali Wiśle 2 miliony euro, za Brazylijczyka… Jacek Bednarz i kierownictwo „Białej Gwiazdy” mogę śmiało uznać za mistrzów w „kupowaniu” darmowych piłkarzy… Swoją drogą, ciekawe, w jaki sposób pan Bednarz robi zakupy z żoną? Ale wróćmy do piłki… W Polsce inwestorzy boją się wkładać wielkie (jak na nasze warunki) pieniądze w zagranicznych zawodników. Powód? Jeśli ktoś w Polsce chce w coś (w tym wypadku kogoś) zainwestować swoje prywatne pieniądze, to pewne dla niego jest to, że musi je potem odzyskać, a inwestycja w obcokrajowca nie jest pewna…
Nam, kibicom, należy jednak szanować właścicieli swoich drużyn, bo przecież gdyby nie Cupiał, Wisła tułałaby się po drugich ligach, a o stadionie na EURO 2012 moglibyśmy tylko pomarzyć. To samo jest z Cracovią – gdyby nie Filipiak, to pewnie dalej byłaby w trzeciej (obecnie drugiej) lidze. Nie wszyscy jednak szanują swoich prezesów tak jak kibice… Wszyscy pamiętamy przypadek kieleckiej Korony – pieniądze pakował w nią nowy właściciel, nic nie wiedząc o tym, że w jego drużynie działa tak zorganizowany mechanizm korupcyjny. Żal mi tylko Klickiego, który naprawdę chciał zrobić coś dobrego w naszej piłce i chęci miał dobre, ale ludzie wokół niego zawiedli na całej linii…
Wróćmy jednak do transferów – w Polsce nikt nie chce wydać na transfery nawet 400 tys. euro, oglądając skrzętnie każdą wydawaną złotówkę… Jeżeli wcześniej naszej ligi nie kupią arabscy szejkowie (tacy jak w Manchesterze City), to bariera miliona euro za zawodników sprowadzanych do Polski nigdy nie zostanie przekroczona! Kiedyś Wisłę chciał kupić Waldemar Kita, ale… po pierwsze, nie dogadał się co do ceny wykupienia „Białej Gwiazdy”; po drugie, wolał zainwestować swoje ciężko zarobione w przemyśle okulistycznym pieniądze w drugoligowy, francuski FC Nantes; po trzecie, uznał, że inwestycja w naszą piłkę jest nieopłacalna…










