Ruch Chorzów urwał punkty Jagiellonii Białystok, bezbramkowo remisując na swoim stadionie. Po spotkaniu trener Ruchu, Waldemar Fornalik, stwierdził, że było to bardzo wyrównane spotkanie, a jego podopieczni zrobili wiele, żeby osiągnąć sukces. Z kolei szkoleniowiec Jagiellonii, Michał Probierz, stwierdził, że jego zespół zawdzięcza remis doskonale broniącemu Grzegorzowi Sandomierskiemu.

Michał Probierz (Jagiellonia Białystok): – Spodziewaliśmy się, iż wczorajsze wyniki spowodują, że Ruch ruszy na nas od pierwszych minut i to się potwierdziło. Było to bardzo trudne spotkanie, w którym było dużo walki. To, że Ruch wygrał u siebie z wielkimi tuzami naszej ligi, nie było przypadkiem. Zaczęliśmy trochę defensywnie i zwłaszcza w pierwszej połowie nie potrafiliśmy wyprowadzić jakiejś składnej akcji, poza tą Kamila Grosickiego, który mógł otworzyć wynik meczu. Druga połowa była już bardzo otwarta z obu stron, gdyż jeden i drugi zespół chciał wygrać i miał swoje okazje. Kiedy Tomek Frankowski nie wykorzystał sytuacji, zacząłem się obawiać o losy tego meczu. Często bywa tak, że niewykorzystane sytuacje się mszczą, na szczęście w ostatnich minutach Grzesiek Sandomierski wybronił nam remis. Dla nas ważne jest, że dalej robimy punkty, wywozimy oczko z naprawdę gorącego terenu. Mimo iż nasza przewaga maleje, to chciałbym, żebyśmy mieli taką na koniec sezonu, wystarczy nawet jeden punkt. Teraz spokojnie przygotowujemy się do piątkowego spotkania ze Śląskiem Wrocław. Chcemy dobrze zakończyć tę rundę w Białymstoku.
Waldemar Fornalik (Ruch Chorzów): – Był to bardzo wyrównany i zacięty mecz. Powiedziałem chłopakom w szatni, że są spotkania, w których zrobiło się wiele, by wygrać, ale się nie udało i to właśnie było takie starcie. Udało nam się przeciwstawić i zneutralizować atuty Jagiellonii. Myślę zwłaszcza o osobach Grosickiego, Frankowskiego, Kupisza czy Marcina Burkhardta, który ostatnio był w bardzo dobrej formie. Siła ofensywy Jagiellonii jest bardzo duża. Również w defensywie rywal był bardzo dobrze zorganizowany, bo pomimo tych kilkunastu dośrodkowań w pole karne, trudno było dochodzić do czystych sytuacji. Tak jak mi stanęło serce przy okazji Frankowskiego, tak Michałowi kilka chwil później i to był taki mocny akcent tego dobrego spotkania.