Rozgrywki angielskiej ekstraklasy nie zwalniają tempa. Po kilku dniach przerwy wystartuje kolejna kolejka. Dojdzie do paru interesujących pojedynków. Największe emocje budzi starcie Arsenalu z Manchesterem City.
We wtorek odbędą się trzy mecze, każdy rozpocznie się o godzinie 21. Na Bloomfield Road przybędzie Birmingham. Wielu kibiców „The Seasiders” liczy po prostu na to, że spotkanie się odbędzie, gdyż z powodu słabego przystosowania boiska do pogody ostatnio nie wyglądało to najlepiej. Podopieczni Iana Hollowaya powinni być jednak ekipą o większych szansach na triumf. Birmingham nie radzi sobie najlepiej i chociaż rozegrało mecz więcej od Blackpool, to zajmuje przedostatnie miejsce w tabeli. Ciekawie będzie też na Craven Cottage. Tam Fulham podejmie beniaminka z West Bromwich. Sytuacja „The Baggies” nie wygląda najgorzej. Tymczasem podopieczni Marka Hughesa fatalnie rozpoczęli sezon, znaleźli się w strefie spadkowej, choć ostatnio, jeszcze przed przegranymi derbami z Tottenhmamem, wygrali na wyjeździe ze Stoke. Jak poradzą sobie zatem przed własną publicznością? Popularny „Sparky”, trener „The Cottagers”, wspomniał ostatnio, że jego drużyny grają na miarę oczekiwań dopiero po Nowym Roku. To się okaże.

Najciekawszym spotkaniem tego dnia będzie na pewno pojedynek wicemistrzów Anglii, Manchesteru United, ze Stoke. Podopieczni Tony’ego Pulisa mogą mieć problemy na Old Trafford. W końcu raczej nie wspominają najlepiej tego stadionu, wszak w zeszłym sezonie przegrali tam 0:4. Respekt budzi też sam fakt, że Ferguson i spółka nie przegrali w tym sezonie jeszcze żadnego ligowego meczu. Chociaż „The Potters” spisują się całkiem dobrze, ich triumf jest mało prawdopodobny. Warto jednak dodać, że wątpliwy jest występ Evry, Naniego oraz Rooneya z powodu lekkich urazów.
Środę z Premier League otworzą cztery mecze. Na Emirates Stadium Arsenal podejmie Manchester City. Zapowiada się więc ciekawie, zwłaszcza że od zeszłego sezonu właśnie takie są pojedynki pomiędzy tymi klubami. Wcześniej atmosferę podgrzewały przenosiny Adebayora. Teraz wielu będzie przewidywać wynik meczu, gdyż podopieczni Wengera nie tak dawno wygrali z „The Citizens” na ich własnym stadionie i to aż 3:0. W dobrej formie był wtedy Nasri, czy teraz również wykaże się strzeleckim nosem? Tymczasem Aston Villa spróbuje na własnym podwórku utrzeć nosa Sunderlandowi. Trzeba przyznać, że „The Black Cats”, w przeciwieństwie do „The Villans”, spisują się w tym sezonie fantastycznie. Zajmują szóstą pozycję w tabeli, tuż za Chelsea. A podopieczni Houlliera? Zdecydowanie grają poniżej oczekiwań i są dopiero na 15. miejscu.













