Osiemnasta kolejka rozgrywek o mistrzostwo Anglii stoi pod znakiem niedzielnej rywalizacji Arsenalu z Liverpoolem. W poniedziałek Everton podejmie Chelsea, a dodatkowo, niejako na przystawkę, zaserwowane zostaną ciekawe pojedynki na St James’ Park, Upton Park i KC Stadium.
Kiedy 22 listopada piłkarze Wengera przegrali na Maine Road 0-3, mało kto wierzył, że Kanonierzy wrócą jeszcze do walki o mistrzostwo. To była ich piąta porażka w obecnym sezonie, a więc do dziś przegrali już o dwa mecze więcej niż w całych zeszłorocznych rozgrywkach. W niedzielę Arsenal staje przed wielką szansą zmniejszenia straty do literującego Liverpoolu zaledwie do pięciu punktów i jeśli w Londynie marzy jeszcze o mistrzostwie, batalię z The Reds musi po prostu wygrać.

Liverpool z kolei, po piorunującym starcie, zwolnił delikatnie tempo. Piłkarzom Rafy Beniteza przytrafiły się w czterech ostatnich kolejkach trzy remisy, w tym najbardziej zaskakujący z Hull City. Hiszpański manager Liverpoolu nie powinien mieć jednak większych zmartwień, bo The Reds częściej tracą punkty na własnym stadionie niż na wyjazdach. Mimo wszystko lekki spadek formy widać i na spotkanie z Arsenalem będzie potrzebna dodatkowa motywacja.
Ciężko określić faworyta meczu. W potyczkach wielkiej czwórki właściwie wszystko jest możliwe. Jeśli brać pod uwagę kadry zespołów, to w lepszej sytuacji są liverpoolczycy. Na Emirates w barwach Arsenalu nie zagrają na pewno Tomas Rosicky, Theo Wallcott i Kolo Toure. Dwóch pierwszych na boisko wróci najwcześniej w marcu nowego roku, natomiast ostatniemu Wegner dał zaledwie pięć procent szans na występ. Nie wiadomo, jak przedstawia się sytuacja Eduardo. Chorwat z brazylijskim paszportem powrócił już do treningów po złamaniu nogi w lutym tego roku i rozegrał nawet 45 minut w meczu rezerw z Portsmouth. Wydaje się jednak, że po tak długiej przerwie Francuz nie zaryzykuje umieszczenia Eduardo nawet na ławce rezerwowych. Na pewno zagrają natomiast mający ostatnio kłopoty zdrowotne Samir Nasri i Nicklas Bendtner.
Liverpool z kolei ma do dyspozycji tę samą kadrę jak w zeszłej kolejce. Nie wydaje się bowiem, aby Fernando Torres mógł wybiec już w ten weekend na Emirates. Hiszpan będzie pauzował jeszcze około siedmiu dni. Bardzo prawdopodobny jest za to występ Fabio Aurelio, który wróci po trzech meczach przerwy. Jednym słowem Benitez ma bardzo komfortową sytuację i jego zespół będzie na pewno przygotowany w pełni do spotkania.
Również w niedzielę, ale godzinę wcześniej, na St James’ Park zobaczymy pojedynek sąsiadów z tabeli. Gospodarze podejmą Tottenham, a zarówno jedni, jak i drudzy zapowiadają walkę o trzy punkty. Newcastle i Spurs dzieli w tej chwili jedynie różnica bramek, a łączy zaledwie jeden punkt przewagi nad strefą spadkową. Piłkarzom Tottenhamu udało się urwać w zeszły weekend punkty mistrzowi Anglii, z kolei Sroki rozgromiły na wyjeździe Portsmouth 3-0. Forma więc dopisuje, co oznacza, że pomimo fatalnej sytuacji obu klubów w tabeli, kibice będą świadkami niezłej uczty piłkarskiej.










