Po niekrótkiej, dwutygodniowej przerwie wracają rozgrywki Premiership. W zbliżający się weekend będziemy świadkami istnej wojny nerwów. Jako pierwsi swój mecz rozegrają podopieczni Fergusona. Kilka godzin później o punkty powalczą gracze Arsenalu, którzy tylko czekają na potknięcie lidera. Również Chelsea będzie miała okazję na umocnienie się na trzeciej pozycji w tabeli.
Pierwszy mecz 31. kolejki Premiership odbędzie się na Boleyn Ground. O 13:45 „Młoty” podejmą aktualnego lidera i wicemistrza Anglii – Manchester United. Jeśli porównywałby formę tych dwóch ekip z ostatnich czterech spotkań to górą okazują się podopieczni Avrama Granta. Londyński zespół ostatnią porażkę odniósł 6 lutego i od jakiegoś czasu śmiało pnie się w górę tabeli. „Młoty” dzięki nie tak dawnym ważnym zdobyczom punktowym awansowały już ponad strefę spadkową i ani myślą o zaprzestaniu. W ostatnich dwóch meczach na swoim stadionie piłkarze kierowani przez izraelskiego trenera pokonali Liverpool i Stoke, strzelając w sumie sześć bramek i tracąc zaledwie jedną. Po tych znakomitych osiągnięciach w poprzedniej kolejce West Ham zdołał zatrzymać na White Hart Lane Tottenham Londyn. Można więc przyjąć, że gracze z Upton Park będą w sobotę w doskonałych nastrojach i na pewno nie przestraszą się gości, którzy ostatnio często zawodzą. Manchester United, co prawda, wygrał swój ostatni mecz, lecz dwa poprzednie zakończyły się porażkami. Co więcej, przegrane te zdarzały się piłkarzom Fergusona właśnie na wyjazdach. Dodając, że stadion West Hamu nigdy nie sprzyjał „Czerwonym Diabłom” można spodziewać się nie lada emocji i być może niespodzianki sprawionej przez gospodarzy.

Kolejna seria spotkań odbędzie się w sobotę o godzinie 16:00. Wtedy rozpocznie się aż sześć spotkań. Najciekawiej z nich zapowiadają się mecze Stoke City i Chelsea. („The Blues” pobili niedawno oba kluby z Manchesteru i odważnie z powrotem wkroczyły na podium. Ciekawe jak długo potrwa znakomita passa piłkarzy Ancelottiego?), West Bromwich Albion i Liverpoolu (Roy Hodgson po raz pierwszy stanie naprzeciwko klubowi z Anfield, który zwolnił go na początku stycznia). Innym interesującym meczem może być pojedynek pomiędzy Wigan Athletic i Tottenhamu, który za wszelką cenę będzie chciał wskoczyć na czwartą lokatę w lidze. Ostatnim sobotnim pojedynkiem będzie spotkanie Arsenalu Londyn z Blackburn Rovers. „Kanonierzy” stąpają po piętach pierwszemu w tabeli Manchesterowi i tylko czekają kiedy rywalowi potknie się noga. Niestety piłkarzom Arsene Wengera też często zdarzają się wpadki, dlatego Arsenal w dalszym ciągu musi zadowalać się pozycją wicelidera. Ostatnie dwa mecze w wykonaniu „Kanonierów” to remisy z Sunderlandem i WBA. Formą nie imponuje również Blackburn. Podopieczni Steve’a Keana znajdują się obecnie w najgorszej formie od początku sezonu. Ostatnie sześć spotkań to cztery porażki i dwa remisy. Zdecydowanym faworytem tego spotkania jest zatem Arsenal, który nie będzie chciał stracić kontaktu z Manchesterem United.











