W nadchodzący weekend wszystkie spotkania 33. kolejki Premier League zostaną przyćmione przez dwie półfinałowe batalie w Pucharze Anglii, gdzie zagrają Arsenal z Chelsea oraz Man U z Evertonem. Nie znaczy to, że w lidze nie będzie ciekawie.
W sobotę Aston Villa będzie chciała przerwać serię porażek, podejmując na Villa Park West Ham United. Gospodarze nie mają już co liczyć na czwartą lokatę, ale start w przyszłorocznym Pucharze UEFA, a właściwie Lidze Europejskiej, jest jak najbardziej realny. „Młoty” są co prawda niewiele niżej w tabeli, bowiem na siódmym miejscu, ale tracą do sobotniego przeciwnika aż 9 punktów. Nie ulega jednak wątpliwości, że „The Villans” roztrwonili przewagę nad resztą stawki i muszą oglądać się przede wszystkim na Everton, który zgłasza aspiracje na piątą lokatę w tabeli na mecie sezonu. West Ham póki co także jest na miejscu premiowanym udziałem w europejskich pucharach, ale o ten start będzie trzeba stoczyć prawdziwą batalię z co najmniej czterema innymi drużynami. Bez wątpienia sobotnie spotkanie jest kluczowe dla obu ekip, dlatego najrozsądniejszym wynikiem jest remis.
Puchary vs degradacja
Nieoczekiwanie wysoko w tabeli znajduje się Fulham, który na wyjeździe zagra z Middlesbrough. Gospodarzom w oczy zajrzało widmo spadku, są na przedostatnim miejscu i muszą wygrać minimum połowę z nadchodzących spotkań, ażeby wydostać się ze strefy spadkowej. W pierwszym meczu pomiędzy tymi drużynami ekipa z Londynu pewnie wygrała 3:0, jednak mając na uwadze fatalną formę „Cottagers” na wyjazdach, „Boro” nie jest bez szans. Nawet mimo braku kontuzjowanego Emanuela Pogatetza i zawieszonego za kartki Garry’ego O’Neila.
W niedzielę z kolei o utrzymanie nadal będzie walczyć Newcastle, mające tyle samo punktów co Middlesbrough. „Sroki” zagrają w Londynie z Tottenhamem mającym tylko trzy punkty straty do West Ham. Atut własnego boiska pozwala na stawianie „Kogutów” w roli faworyta nadchodzącego pojedynku. Tym bardziej, że na White Hart Lane prezentują się oni naprawdę dobrze. Alan Shearer po raz kolejny będzie musiał dokonać niemożliwego. Póki co, nie wychodzi mu to najlepiej.
Na koniec Manchester City podejmie WBA i inny wynik niż wysokie zwycięstwo gospodarzy będzie traktowany jako wielka katastrofa. Tym bardziej, że „Citizens” winni są swoim kibicom zadośćuczynienie za odpadnięcie z Pucharu UEFA. Tymczasem ekipa gości wydaje się być już pogodzona z degradacją. W jej szeregach zabraknie przede wszystkim Romana Bednara, który był ojcem zwycięstwa w pierwszym pojedynku ligowym pomiędzy tymi drużynami (2:1).
Półfinały FA Cup
Niesamowicie emocjonująco zapowiadają się derby Londynu pomiędzy Arsenalem a Chelsea. Obie drużyny awansowały do półfinału Ligi Mistrzów i w ostatnim czasie prezentują się wyśmienicie. Po raz pierwszy w historii spotkają się na nowym Wembley w najstarszych rozgrywkach świata i z pewnością do gry przystąpią w najsilniejszych składach. Jednakże Arsene’owi Wegnerowi posypał się cały blok defensywny, co było widać już podczas potyczki z Villareal. Na pewno nie wystąpią Clichy i Gallas, niewiadoma jest obecność Sagny, a Manuela Almunie w bramce zastąpi oczywiście Łukasz Fabiański.










