Chelsea Londyn nie będzie przed świętami liderem tabeli, gdyż w dokończeniu 18. serii spotkań zaledwie zremisowała bezbramkowo na Goodison Park z Evertonem. Wygranie tego meczu utrudnił kapitan „The Blues”, John Terry, który wyleciał z boiska jeszcze w pierwszej połowie.
Przed meczem eksperci i bukmacherzy w ciemno obstawiali zwycięstwo gości, którzy do Liverpoolu przyjechali w najsilniejszym ustawieniu, z liderem klasyfikacji strzelców, Nicolasem Anelką, w pierwszym składzie i Didierem Drogą na ławce rezerwowych. Tymczasem piłkarze „The Tofees” po raz kolejny wybiegli na boisko bez nominalnego napastnika, a rolę najbardziej wysuniętego zawodnika pełnił chyba najniższy na boisku Tim Cahill.
Spotkania od pierwszych minut było wyrównane z lekkim wskazaniem na gospodarzy, którzy z Chelsea nie wygrali od 20 spotkań i bardzo chcieli to odmienić poniedziałkowego wieczoru. Jednak świetna, agresywna gra Leona Osmana nie przynosiła niczego dobrego, gdyż Anglik nie miał wsparcia kolegów z drużyny. Chelsea odpowiedziała groźną akcją dopiero po dwudziestu minutach gry, gdy Anelka trafił w słupek. Wcześniej był jednak na pozycji spalonej, więc nawet, gdyby 29-letni Francuz trafił do siatki, gol byłby nieuznany.
Kulminacyjnym momentem spotkania okazała się czerwona kartka dla Johna Terry’ego w 35. minucie gry. Zobaczył ją za brutalny faul popełniony na Osmanie. Od tego momentu zdecydowanie w uderzeniu byli podopieczni Davida Moyesa, jednak bez rasowego napastnika w pierwszej linii nie potrafili skutecznie wykończyć swojego ataku pozycyjnego. Piłkarzom Chelsea z kolei coraz częściej puszczały nerwy, a wszystkie żółte kartoniki w tym spotkaniu zawodnicy otrzymali za dyskusję z sędzią, którym był Philiip Dowd.
Z każdą minutą przewaga gospodarzy była coraz bardziej widoczna. Największym zagrożeniem pod bramką Cecha byli Arteta i Osman. Ten drugi był najbliżej zdobycia bramki, jednak po jego strzale piłka w kuriozalnych okolicznościach potoczyła się po linii bramkowej, jednak do bramki nie wpadła. „The Blues” starali się głównie grać z kontry, jednak w przerwie Scolari ściągnął z boiska najszybszych: Joe Cole’a i Anelkę, więc taka taktyka nie miała większego sensu.










