W pierwszym meczu 24. kolejki Premiership, beniaminek Stoke City wygrał 1:0 z faworytem tego spotkania Manchesterem City.
Manchester City nie potrafił powtórzyć sukcesu z poprzedniego spotkania. Wtedy na własnym stadionie pokonał Stoke 3:0, hattrickiem popisał się wtedy Robinho.
Pierwsze minuty spotkania były pod dyktando gości, to oni mieli znaczną przewagę w posiadaniu piłki. Nie potrafili jednak znaleźć drogi do bramki strzeżonej przez Thomasa Sorensena. Stoke zepchnięte do obrony ograniczało się jedynie do sporadycznych kontrataków.
Kluczowym momentem spotkania była czerwona kartka Delapa, po groźnym ataku na Shauna Wrighta Phillipsa. Manchester City jeszcze bardziej zaczęło coraz bardziej dominować, jednak przewaga jednego zawodnika i wzrastające posiadanie piłki nie pomagały The Citizens w zdobyciu bramki.
Kiedy pierwsza połowa miała zakończyć się bezbramkowym remisem, w piątej minucie doliczonego czasu gry James Beattie, wykorzystując dośrodkowanie Etheringtona, piękną główką pokonuje Joe Harta – 1:0 dla Stoke.
Druga połowa niewiele różniła się od pierwszej. Wciąż dominowali goście, ciągle byli przy piłce, jednak nie potrafili strzelić bramki wyrównującej. Mark Hughes zaczął coraz bardziej się denerwować nieefektywną grą swojego zespołu. Wprowadził na boisku ofensywnego pomocnika Elano oraz Caicedo, którzy mieli poprawić grę. Nawet zmiana taktyki na 4-2-4 nie przyniosła efektów. Warto dodać, że The Citizens oddali tylko dwa celne strzały na bramkę, a aż 11 poza nią. Do końca wynik nie uległ zmianie i niespodziewane zwycięstwo Stoke na własnym stadionie stało się faktem. Rezultat pewnie utrze nosa arabskim szejkom, którzy chcą, aby Manchester City zaczął walczyć o tytuł.
Dla Stoke jest to 34. zwycięstwo nad klubem z Manchesteru i ich pierwsze zwycięstwo od listopada ubiegłego roku.










