W ostatniej kolejce Premiership Hull, Sunderland, Middlesbrough i Newcastle jak jeden mąż przegrały swoje mecze o utrzymanie, ale tylko te dwie ostatnie drużyny żegnają się z Premier League. Everton z kolei pokonał na wyjeździe Fulham i zagra w Lidze Europejskiej. Królem strzelców został Nicolas Anelka, który strzelając 19. bramkę w sezonie wyprzedził Cristiano Ronaldo.
Wielka batalia o utrzymanie
W 38. kolejce Premiership najciekawiej zapowiadały się spotkania, których stawką było utrzymanie w elicie najlepszych zespołów w Anglii. Do niedzielnego popołudnia aż cztery drużyny nie mogły być pewne utrzymania, z czego ekipę Middlesbrough mógł uratować przed spadkiem tylko cud. Koniecznym warunkiem dla Hull City, Newcastle, Sunderlandu oraz wyżej wymienionej ekipy Garetha Southgate’a były zwycięstwa. Dla piłkarzy Philla Browna i Ricky’ego Sbragi był to warunek wystarczający. Popularne „Sroki” oraz Middlesbrough musiały dodatkowo liczyć na potknięcia swoich rywali.

Mimo wszystko walka o utrzymanie nie była prosta dla nikogo. Drużyny będące teoretycznie w lepszej sytuacji miały o wiele trudniejszych przeciwników. Piłkarze Sunderlandu podejmowali na własnym obiekcie stołeczną Chelsea, natomiast Hull City gościli na KC Stadium świeżo ukoronowanego mistrza Anglii. Chociaż w tym drugim przypadku można mówić o rezerwach zespołu z Old Trafford. W całej meczowej osiemnastce znalazło się zaledwie czterech piłkarzy, którzy otrzymali mistrzowskie medale, a o ligowe punkty walczyli między innymi De Laet, Walbeck, Martin, Macheda, Eckersley czy Drinkwater.
Dzięki takiemu składowi „Czerwonych Diabłów” pojawiła się niewątpliwie olbrzymia szansa dla ekipy Philla Browna i jego podopieczni zamierzali ten fakt wykorzystać. Rzeczywistość okazała się jednak brutalna, bo okazało się, że nawet drugi garnitur jest za silny dla beniaminka z Hull. Manchester kompletnie zdominował środek boiska i piłkarze z KC Stadium nie potrafili zagrozić bramce Tomasza Kuszczaka. Co więcej, w 24. minucie Darren Gibson zdecydował się na zaskakujące uderzenie z ponad dwudziestu metrów, a że jego strzał był niezwykle precyzyjny, Myhill musiał wyciągnąć piłkę z bramki.
W drugiej odsłonie Hull dążyli za wszelką cenę do wyrównania, jednak ich ataki były chaotyczne i niedokładne. Jak się później okazało, trafienie młodego Irlandczyka było decydujące dla wyniku meczu, jednak po końcowym gwizdku wybuchła szalona radość. Beniaminek z KC Stadium utrzymał się w Premier League, bo porażki Hull nie wykorzystali piłkarze Newcastle United.
Przed meczem na Villa Park Alan Shearer zapowiadał walkę do ostatniej minuty o unikniecie degradacji. Trzeba powiedzieć, że zawodnicy ze St James’ Park robili wszystko, aby potwierdzić słowa swojego managera. Pierwsze pół godziny meczu to dosłownie oblężenie bramki Brada Friedela, jednak goście nie potrafili wykończyć żadnej ze stworzonych sytuacji. Wydawało się, że bramka dla Newcastle po prostu musi paść, jednak w 38. minucie to gospodarze wyszli na prowadzenie, którego nie oddali aż do końca spotkania. Po strzale Garetha Barry’ego, Dumien Duff tak niefortunnie zmienił kierunek lotu piłki, że wpadła ona do bramki obok totalnie zdezorientowanego Stephena Harpera.











