W pierwszym niedzielnym i przedostatnim spotkaniu 24. kolejki Premiership, podejmujący na własnym stadionie Newcastle zremisował z Sunderlandem 1:1.
Przed spotkaniem zespół z St. James Park przeżywał poważny kryzys. W ostatnim meczu Manchesterem City kontuzji doznał Michael Owen, natomiast Charles N’Zogbia powiedział prasie, że nie zamierza grać, gdy trenerem jest Kinnear. Dzisiaj natomiast Shay Given udał się na testy medyczne do Manchesteru City i na dniach zmieni pracodawcę. Prócz kłopotów wewnątrz klubu, Sroki w Premiership przegrały trzy razy pod rząd i dzisiaj koniecznie chciały przełamać tę fatalną passę.
W pierwszej połowie znaczna przewagę mieli goście i oni dyktowali tępo gry. W 19. minucie Kieran Richardson uderzył w słupek z rzutu wolnego, a dobitkę Jonesa z linii bramkowej wybił debiutujący w barwach Srok Kevin Nolan. Sunderland wciąż atakował, ale nie mógł się przebić przez dobrze zorganizowaną obronę gospodarzy. Jednak w 33. minucie spotkania defensorzy Srok popełnili fatalną pomyłkę, Djrbill Cisse wykorzystał źle ustawioną pułapkę ofsajdową i na raty pokonał Harpera. Sunderland utrzymywał się ciągle przy piłce, ale wynik do przerwy nie uległ zmianie i widmo czwartej porażki wisiało nad St. James Park.
W drugiej połowie Newcastle wzięło się za odrabianie strat. Zaczynało groźnie atakować bramkę Sunderlandu, który ograniczył się do kontrataków. Efektywniejsza gra Srok przyniosła skutek kiedy w 66. minucie spotkania Steed Malbranque powalił w polu karnym Taylora. Howard Webb bez wahania pokazał na dziewiąty metr. Rzut karny pewnie wykorzystał Shola Ameobi, dla którego było to 50. trafnienie w koszulce Newcastle. Po strzeleniu bramki Newcastle wciąż atakowało, koniecznie chcąc wygrać to spotkanie, jednak ich ataki nie przyniosły zwycięskiej bramki.
Mecz zakończył się remisem 1:1 i zamknął fatalną serię trzech porażek z rzędu. Był to 46. remis w starciu obu drużyn.










