Sobota pełna niespodzianek, wielu bukmacherów ani nawet wielu kibiców nie wyobrażało sobie takich wyników. Najbardziej rozczarowani są zapewne sympatycy „Kanonierów”, którzy polegli na City of Manchester Stadium.
Manchester City 3:0 Arsenal
„The Gunners” mieli dziś zachwycić, lecz rozczarowali. Zostali upokorzeni przez Manchester City, który przygotował im prawdziwą…kanonadę. W doskonałej formie był dziś Robinho, który strzelił jedną z bramek, w 56. minucie fantastycznie przelobował Almunie. Wcześniej bramkarza Arsenalu pokonał Ireland, wykorzystując błąd defensywy londyńczyków. Wynik ustalił Daniel Sturridge w 89. minucie, wykorzystując rzut karny. Piłkarze Marka Hughesa rozegrali bardzo dobre spotkanie i wygrali jak najbardziej zasłużenie.
Middlesbrough 1:3 Bolton
Na Riverside Stadium Bolton niespodziewanie łatwo poradził sobie z Middlesbrough. Goście bardzo szybko objęli dwubramkowe prowadzenie, potem mądrze i długo rozgrywali każdą akcję. W 10. minucie gola zdobył Steinsson, a sto dwadzieścia sekund później bramkarza Middlesbrough pokonał Taylor. Gospodarze odpowiedzieli w drugiej połowie bramką Pogatetza, lecz zaraz kiedy gra została wznowiona po bramce, Bolton podwyższył prowadzenie golem autorstwa Elmandera. Piłkarze Gary’ego Megsona do końca spotkania grali bardzo rozważnie i „dowieźli” do końca dwubramkowe prowadzenie.
Portsmouth 2:2 Hull City
Arcyciekawe spotkanie obejrzeli kibice zgromadzeni na Fratton Park. Ozdobą meczu była fenomenalna bramka zdobyta w 63. minucie przez Glena Johnsona, który idealnie przyjął piłkę i uderzył w okienko bramki Myhilla. Bramkarz gości nie miał przy strzale żadnych szans. Spotkanie rozgrywane było w szybkim tempie, co musiało się podobać. Resztę goli strzelali: Crouch dla Portsmouth oraz Turner i Parmarot (samobójcza) dla Hull. „Tygrysy” pokazały, że ostatnie porażki nie były oznaką „początku końca” beniaminka z Hull. Podopieczni Phila Browna potrafią rozegrać zacięty mecz na wyjeździe i na pewno popsują jeszcze humor niejednej drużynie w Anglii.
Stoke City 1:0 WBA
O ile w Portsmouth kibice dziś się nie nudzili, o tyle na Brittain Stadium można było zasnąć… Dla obydwu drużyn, Stoke i WBA, był to bardzo ważny mecz, gdyż obie drużyny zajmują odległe miejsca w tabeli, kolejno: piętnaste i dwudzieste. Dużo walki w środku pola sprawiło, że nie można było zobaczyć zbyt wielu akcji w polu karnym którejś drużyny. Mecz zakończył się wynikiem 1:0 dla Stoke, a gola na wagę trzech punktów w 84. minucie strzelił Mamady Sidibe.
Chelsea 0:0 Newcastle
Stamford Bridge nie było dziś szczęśliwe dla Chelsea. Co prawda „The Blues” podtrzymali świetną passę bez straconej bramki od czwartego października, lecz swój dorobek punktowy po meczu ze „Srokami” powiększyli tylko o jedno oczko. Dogodne sytuacje do zdobycia gola piłkarzy Newcastle można policzyć na palcach jednej ręki, jeżeli miałbym policzyć sytuacje podopiecznych Scolariego, nie starczyłoby mi kończyn. Gdyby Chelsea była choć nieco bardziej skuteczna, zainkasowałaby trzy punkty bez problemu. Piłkarze ze Stamford mogą sobie „pluć w brodę”, bo po 14. kolejce powinni samodzielnie liderować, wyprzedzając sąsiedni w tabeli Liverpool o dwa punkty.










