W jedynym sobotnim ligowym meczu spotkały się jedenastki Sunderlandu i Tottenhamu. Było to zaległe spotkanie w ramach 27. kolejki. Koguty grały wtedy w finale Pucharu Ligi Angielskiej.
Przed spotkaniem obie drużyny były w ligowej tabeli obok siebie i to z taka samą ilością punktów. Oba zespoły chcą jak najdalej oddalić się od strefy spadkowej. Tottenham wygrał w ostatnich dwóch meczach i wierzył w zwycięstwo po raz trzeci, gdyż Sunderland nie odniósł zwycięstwa od dwóch spotkań.
Gospodarze świetnie rozpoczęli to spotkanie, już w trzeciej minucie Kieran Richardson wykorzystał podanie Steeda Malbranque’a i pewnie pokonał Gomesa. Sunderland nie poprzestał na tej jednej bramce i zepchnął Koguty do defensywy. Jednak do przerwy nic się zmieniło i na tablicy Stadium of Light widniał wynik 1:0.
W drugiej połowie odważniej zaatakowali zawodnicy gości. Dwie wspaniałe okazje do zdobycia wyrównującej bramki zmarnował Darren Bent. Tottenham w drugiej połowie całkowicie zdominował spotkanie, ale nie umiał znaleźć drogi do bramki gospodarzy. Gdy Sunderland myślał już, że zainkasuje trzy punkty i cieszył się ze szczęśliwej wygranej, w 89. minucie Robbie Keane zdobył wyrównującą bramkę i uratował Koguty przed niechybną porażką.
Ten wynik nie zmienił zatem nic w ligowych pozycjach obu zespołów, które czują za sobą oddech strefy spadkowej i muszą walczyć o utrzymanie w lidze.










