Zaledwie trzy dni odpoczynku miały cztery drużyny, które zmierzyły się we wtorkowy wieczór. Sunderland podejmował na własnym stadionie londyńską Chelsea, natomiast na JJB Stadium Wigan gościło ekipę z Wolverhampton.
Zarówno Chelsea jak i Sunderland wygrały swoje mecze inauguracyjne. Jednak ekipa ze Stadium of Light nie potrafi pokonać londyńczyków od marca 2001 roku. Po ostatnim słabym meczu i wymęczonym zwycięstwie nad Hull City Carlo Ancelloti obiecał poprawę gry swoich podopiecznych.

Na początku meczu obie strony badały defensywę przeciwnika, jednak żadna nie podjęła się odważniejszego ataku. Sytuację diametralnie zmieniła pierwsza bramka dla zespołu gospodarzy. Prowadzenie „Czarnym Kotom” zapewnił po raz drugi w tym sezonie Darren Bent. Natomiast Chelsea tak samo jak w spotkaniu przeciwko „Tygrysom” była zmuszona do odrabiania strat. Sunderland skupił się na grze defensywnej oddając całkowicie inicjatywę przyjezdnym. Jednak Ci mimo przewagi nie potrafili do końca pierwszej połowy strzelić bramki wyrównującej. Wspaniałą okazję miał Michael Ballack, jednak po jego strzale piłkę z linii bramkowej wybił obrońca gospodarzy. Co nie udało się Niemcowi w pierwszej połowie, udało mu się w 52. minucie spotkania gdy po dograniu Ivanovica umieścił piłkę w siatce. Dziewięć minut później Chelsea zdobyła drugą bramkę i objęła prowadzenie. W polu karnym McCartney sfaulował Didiera Drogbę, a jedenastkę wykorzystał pewny egzekutor rzutów karnych Chelsea – Frank Lampard. „Czarne Koty” ostatecznie pogrążył Deco, który pięknym uderzeniem z dystansu pokonał Fulopa. Mimo jeszcze kilku okazji Chelsea wynik zakończył się zwycięstwem 3:1 dla gości. Londyńczycy z sześcioma punktami objęli na jakiś czas fotel lidera Premiership.
Wigan – Wolves
Wigan był zdecydowanym faworytem drugiego meczu rozgrywanego we wtorkowy wieczór. Ekipa Roberta Martineza dosyć niespodziewanie wygrała ze znacznie wyżej notowaną Aston Villą. Ich rywal, zespół z Wolverhampton w swoim meczu inauguracyjnym musiał uznać wyższość West Hamu United, który pokonał ich 2:0.
Początek spotkania należał do „Wilków”. Goście już w czwartej minucie mogli objąć prowadzenie, jednak piłka po strzale Andrew Keogha wylądowała na słupku. Dwie minuty później 23-letni Irlandczyk się nie pomylił i strzałem głową zapewnił prowadzenie zespołowi po dośrodkowaniu Milijasa. Strata bramki mocno ożywiła szeregi Wigan. Podopieczni Roberta Martineza rzucili się do ataku na bramkę beniaminka. Jednak bramkarz „Wilków” Vincent Hennesey był w bardzo dobrej dyspozycji i bronił groźne strzały gospodarze. Do przerwy jednak wynik nie uległ zmianie i na JJB Stadium pachniało sensacją. Druga połowa przebiegała pod dyktando gospodarzy, którzy ciągle szukali bramki na wagę remisu. W 80. minucie spotkania powinno być 1:1 jednak Hugo Rodellga nie trafił z sześciu metrów do bramki Wolverhampton. Ostatecznie Wigan nie udało się zremisować i na JJB Stadium niespodzianka stała się faktem. Beniaminek z Wolverhampton zdobył swoje pierwsze trzy punkty w tym sezonie.











