Okres przeznaczony dla reprezentacji i rozgrywek Pucharu UEFA nie oznacza przestoju w lidze angielskiej. W związku z zaległościami w rozgrywkach Premiership nie zwalnia tempa. Po meczu Portsmouth – Manchester City swoje straty z trzeciej kolejki odrobili dziś zawodnicy Manchesteru United i stołecznego Fulham. Na Old Trafford nie było niespodzianki, bo „Czerwone Diabły” wygrały bardzo pewnie 3-0.
Podopieczni Roy’a Hodgsona jako jedyni w Premier League mieli przed dzisiejszym spotkaniem aż dwie zaległości do nadrobienia. Manager gości na przedmeczowej konferencji odważnie deklarował zdobycie w obu meczach co najmniej czterech punktów. Z jego wypowiedzi wynika więc jasno, że po konfrontacji na Old Trafford Hodgson chciał do dorobku swojej drużyny dołożyć jedno cenne oczko.
Sir Alex Ferguson miał inne zamiary i potraktował rywalizację z Fulham niezwykle poważnie. Świadczy o tym aż siedem zmian w pierwszym składzie, w porównaniu z rozegranym w niedzielę meczem pucharowym. Wystawienie praktycznie najsilniejszej jedenastki przez Szkota jest logiczne, wszak zwycięstwo w dzisiejszym meczu oznaczało powiększenie przewagi nad drugim Liverpoolem do pięciu punktów. Od pierwszym minut spotkania dominacja gospodarzy nie podlegała żadnej dyskusji i już po kwadransie wiadomo było, że goście nie mają co liczyć na jakąkolwiek zdobycz punktową.
Przez pierwsze czterdzieści pięć minut piłkarze Fulham zaledwie parę razy przeszli środkową strefę boiska. United zamknęli przyjezdnych na ich własnej połowie, raz po raz stwarzając poważne zagrożenie pod bramką Marka Schwarzera. Australijczyk bronił bardzo niepewnie i był zdecydowanie najsłabszym punktem w drużynie gości. Jego konto obciąża zarówno pierwszy gol strzelony przez Paula Scholesa, jak i drugie trafienie autorstwa Dimitara Berbatova. Rudowłosy pomocnik otworzył wynik już w 11. minucie przepięknym strzałem z ponad trzydziestu metrów. Schwarzer mógł jeszcze sparować piłkę na rzut rożny, lecz zrobił to na tyle niezdarnie, że wpadła ona do bramki. Była to pierwsza bramka Anglika dla United w tym sezonie i dziewięćdziesiąta siódma w karierze ligowej. Niecałe dwadzieścia minut później, po dośrodkowaniu Johna O’Shea, bramkarz przyjezdnych, do spółki z Aaronem Hughesem, nie potrafił wybić piłki z pola karnego, co skrzętnie wykorzystał Berbatov i strzałem z bliska zdobył drugiego gola.
W drugiej odsłonie sytuacja nie uległa zmianie. Gospodarze, grający tego wieczoru wręcz koncertowo, zdominowali spotkanie całkowicie i powinni podwyższyć prowadzenie dziesięć minut po przerwie. Groźny strzał Berbatova obronił jednak w dobrym stylu Schwarzer, czym zrehabilitował się częściowo za fatalną pierwszą połowę. Na jego nieszczęście Ferguson wpuścił w 60. minucie Wayne’a Rooney’a i Australijczyk trzy minuty po tym fakcie znów musiał wyciągnąć piłkę z siatki. Reprezentacyjny napastnik Synów Albionu zdobył swojego siódmego gola w lidze, dobijając z trzech metrów strzał Koreańczyka Parka. Był to pierwszy występ Rooney’a po ponad miesięcznej przerwie spowodowanej kontuzją.
Trzeci gol rozluźnił na chwilę szyki obronne miejscowych i Fulham powinni zdobyć honorową bramkę. Strzał Bobby’ego Zamory był jednak minimalnie niecelny, tak więc Van der Sar jest niepokonany w lidze już przez 1302 minuty. To była jedyna groźna akcja przyjezdnych, a że United nie starali się jakoś szczególnie forsować tempa, wynik do końca nie uległ już zmianie.










