W sobotnie popołudnie rozegrano sześć spotkań 22. kolejki Premiership. Na Reebok Stadium Manchester United walczył o pozycję lidera z Boltonem, natomiast świetną okazję do rehabilitacji po porażce na Old Trafford mieli podopieczni Felipe Scolariego, którzy u siebie podejmowali Stoke City. Z kolei czwarta w tabeli Aston Villa szukała kolejnych punktów na Stadium of Light w Sunderlandzie.
Alex Ferguson jest ostatnio bardzo zadowolony z wyników swojego zespołu. United konsekwentnie gonią liderujący Liverpool i przed dzisiejszym meczem z Boltonem ich strata do ekipy Beniteza wynosiła zaledwie dwa punkty. W środku tygodnia Manchester odrobił pierwszą z dwóch zaległości i wygrał skromnie z Wigan na własnym stadionie. Kłusaki miały być kolejną ofiarą dobrej serii zespołu z Old Trafford.
Manager Boltonu, Gary Megson, ustawił swoją drużynę niezwykle defensywnie. Tradycyjnie w pierwszej jedenastce wyszedł zaledwie jeden napastnik, tak więc znów zabrakło w niej miejsca dla Ebiego Smolarka. Efektem takiej taktyki była olbrzymia przewaga gości, którzy jednak nie grzeszyli dokładnością w rozgrywaniu piłki. Kłusaki miały w pierwszej odsłonie zaledwie jedną doskonałą okazję do zdobycia bramki. Autorem akcji był Muamba, który w fenomenalny sposób odebrał piłkę Andersonowi, po czym kapitalnie uderzył z dwudziestu metrów. Na posterunku był jednak Van der Sar, który sparował strzał pomocnika gospodarzy nad poprzeczkę.
United z kolei przycisnęli dopiero w końcówce pierwszej odsłony, kiedy to dosłownie zamknęli rywali na ich własnej połowie. Już wtedy bohaterem meczu można było uznać bramkarza gospodarzy Jussi Jaaskelainena, który tylko w sobie wiadomy sposób obronił między innymi strzały Ronaldo z rzutu wolnego i Andersona z dystansu. Identycznie wyglądało spotkanie w drugiej połowie. Bolton bronił wyniku czyhając na szanse do kontry, natomiast Czerwone Diabły z minuty na minutę coraz bardziej desperacko atakowały podopiecznych Megsona. Goście nie potrafili wykończyć ani jednej ze stworzonych sytuacji, w czym brylowała fatalnie dysponowana dwójka napastników Tevez – Berbatov. Dzisiejszy mecz pokazał również jak słabą pozycję w zespole Boltonu ma Euzebiusz Smolarek. Napastnik reprezentacji Polski nie wszedł na murawę nawet wtedy, gdy Makukula, jedyny snajper gospodarzy, musiał opuścić boisko. Zastąpił go Obadei i był to dla niego trzeci występ w pierwszym zespole gospodarzy w ciągu ostatnich trzech lat.
W końcówce spotkania Megson grał już pięcioma obrońcami i wydawało się, że Boltonowi uda się urwać punkty mistrzowi Anglii. Na nieszczęście gospodarzy olbrzymi napór United przyniósł w końcu powodzenie. W ostatniej minucie spotkania Tevez urwał się obrońcom i dośrodkował w pole karne, gdzie piłkę głową do bramki skierował Berbatov. Była to akcja na wagę trzech punktów, która dała Czerwonym Diabłom pozycję lidera.
Horror przeżyli kibice na Stamford Bridge, gdzie przyjechał siedemnasty w tabeli Stoke City. Wydawało się, że nie może być lepszej okazji do rehabilitacji po druzgocącej porażce na Old Trafford, tymczasem Chelsea bardzo długo męczyła się z zespołem beniaminka. Trzeba przyznać, że piłkarze gospodarzy robili wszystko, aby spotkanie wygrać. W całym meczu stworzyli sobie mnóstwo sytuacji do zdobycia bramki, a ich przewaga w posiadaniu piłki była olbrzymia. Swoje doskonałe sytuacje mieli Kalou, Anelka, Lampard czy Ballack, jednak ku rozpaczy swoich kibiców marnowali je wręcz koncertowo. Szczególnie niemiecki pomocnik długo po meczu będzie zastanawiał się, w jaki sposób w 51. minucie nie skierował piłki do bramki po podaniu Maloudy.










