Manchester United potrzebował tylko jednego punktu, aby obronić Mistrzostwo Anglii i ten cel osiągnął remisując bezbramkowo na Old Trafford z Arsenalem. To już trzeci tytuł z rzędu dla „Czerwonych Diabłów”!
Wszystko właściwie przesądzone było już od dłuższego czasu. Żeby Man U nie zdobył tytułu, musiałby przegrać dwa ostatnie spotkania, co było oczywiście niemożliwe. Jednak Arsenal Londyn, jak zapowiadał Arsene Wenger, miał opóźnić koronację „Czerwonych Diabłów”, co miało być rewanżem za wyeliminowanie jego drużyny w półfinale Ligi Mistrzów.
I można zgodzić się z francuskim szkoleniowcem, że „Kanonierzy” faktycznie starali się atakować, długo utrzymywali się prze piłce, ale zupełnie nic z tego nie wynikało. Mecz stał na bardzo średnim poziomie, a brak goli chyba najlepiej świadczy o tym, że obaj bramkarze, zarówno Edvin van der Sar, jak i Łukasz Fabiański nie mieli wiele pracy. Obie drużyny grały ospale jakby wiedząc, że jakikolwiek wynik nie zmienia sytuacji w tabeli.
Nie oznacza to jednak, że w meczu zupełnie brakowało ciekawych sytuacji. Robin van Persie w będąc sam na sam z golkiperem gospodarzy posłał piłkę wysoko nad poprzeczką po strzale głową. Kilka minut później jego wyczyn powtórzył Wayne Rooney. Anglik był wielokrotnie oklaskiwany przez swoich kibiców, walcząc dosłownie na każdym centymetrze boiska, wielokrotnie dublując pozycję lewego obrońcy. Mecz stał głównie pod znakiem Carlosa Teveza, którego sytuacja w klubie nadal jest niepewna. Argentyńczyk prawdopodobnie po sezonie opuści Old Trafford. Na trybunach można było jednak odczytać wiele znaków potwierdzających solidarność fanów z byłym piłkarzem West Ham. Tevez mógł nawet strzelić gola, ale w sytuacji sam na sam z Fabiańskim stał tyłem do bramki i Polak zdążył mu wybić piłkę spod nóg. Gdy schodził z boiska zmieniany przez Park Ji-Sunga fani zgotowali mu owację na stojąco. Najprawdopodobniej był to ostatni występ Carlosa Teveza w „Teatrze Marzeń”.
W przebiegu meczu żadna drużyna nie przeważała, choć Arsenal zdecydowanie dłużej utrzymywał się przy piłce. Jedyną bramkę po świetnej akcji zespołu zdobył Park Ji-Sung. Sędzia nie uznał jednak gola twierdząc, iż Cristiano Ronaldo był na pozycji spalonej. Jak pokazały powtórki, prowadzący to spotkanie Mike Dean wyraźnie się pomylił.
Im bliżej końca, tym tempo spotkania opadało coraz bardziej, choć w końcówce to „Kanonierzy” próbowali przejąć inicjatywę. Cesc Fabregas, który był w tym meczu wszędzie, ale nigdy tam gdzie powinien, w dogodnej sytuacji strzelił wprost w van der Sara. Po końcowym gwizdu, jako kapitan drużyny to właśnie Hiszpan pobiegł pierwszy z gratulacjami do sir Alexa Fergusona. Szkot po raz kolejny triumfuje w Premier League zdobywając dla „Czerwonych Diabłów” już 11 tytuł. Do wygrania została mu jeszcze tylko Liga Mistrzów i jeżeli uda mu się osiągnąć ten cel, Manchester United zgarnie w tym sezonie absolutnie wszystko, za wyjątkiem Pucharu Anglii. Arsenal z kolei pozostanie na swojej czwartej lokacie, a Arsene Wenger jeszcze raz będzie mógł snuć plany zdobycia mistrzostwa w następnym sezonie.










