Po spotkaniach w FA Cup Premier League wznawia rozgrywki. Wszystkie czołowe drużyny, za wyjątkiem Chelsea Londyn, grają na wyjeździe, dlatego sytuacja w tabeli może ulec sporej zmianie.
Teoretycznie najprostsze zadanie ma Manchester United, który zmierzy się z ostatnim w tabeli West Bromwich Albion. „Czerwone Diabły” z dala od Old Trafford grają jednak słabiej, a z kolei „The Hawthorns” wbrew pozorom nie jest obiektem, z którego każdy wywozi komplet punktów. Piłkarze sir Alexa Fergusona są jednak ostatnio w wybornej dyspozycji, szczególnie formą imponuje Dimitar Berbatov, który w ostatnich spotkaniach wreszcie grał jak integralna część drużyny. Gospodarze wystąpią bez swojej największej gwiazdy – Jonathana Greeninga. Podobnie może być z Man U, bowiem niepewny występu jest Cristiano Ronaldo. Warto także zwrócić uwagę, że dzisiejszy mecz to będzie powrót na stare śmieci dla Tomasza Kuszczaka.
Mimo, że Portsmouth nie jest już tą drużyną, która świetnie grała w tamtym sezonie i zwyciężyła nawet w Pucharze Anglii, to Aston Villa będzie musiała się wznieść na wyżyny swoich umiejętności, aby rozprawić się z ekipą prowadzoną przez Tony’ego Adamsa. „The Pompey” muszą zatrzeć fatalne wrażenie po tym, jak w weekend odpadli z FA Cup za sprawą drugoligowego Swansea. Pomóc ma im w tym wypożyczony z Realu Madryt Javier Saviola, który ma zastąpić oddanego do Tottenhamu Jermaine’a Defoe. Z kolei zadebiutować w „The Villans” może Emile Heskey, ale z powodu przekroczenia limitu żółtych kartek nie wystąpi jedna z największych gwiazd drużyny – Ashley Young. Aston Villa wygrała na wyjeździe już osiem spotkań, dlatego w obliczu fatalnej dyspozycji gospodarzy może po raz kolejny pokusić się zwycięstwo.
Meczem o sześć punktów będzie z kolei pojedynek na White Hart Lane pomiędzy Tottenhamem a Stoke. Obie drużyny mają tyle samo oczek i ich sytuacja w tabeli jest fatalna. Oczywiście faworytami powinny być „Koguty”, ale ta drużyna zawodziła w tym sezonie już wielokrotnie, czy to pod wodzą Juande Ramosa, czy teraz Harry’ego Redknappa. W pierwszym spotkaniu pomiędzy tymi drużynami Stoke wygrało 2:1.
ŚRODA
Sporo ciekawszych spotkań odbędzie się w środę. Między innymi Everton gra z Arsenalem i faworyta tej potyczki naprawdę trudno wyłonić. Kibice „Kanonierów” z pewnością pamiętają, kiedy ich pupile potrafili zaaplikować „The Tofees” nawet siedem bramek w jednym meczu. Teraz wydaje się to niemożliwe. Everton dojrzał, gra tak dobrze, a najlepiej świadczą o tym dwa remisy na Anfield Road z rzędu, kiedy to „The Reds” musieli gonić wynik. Arsenal z mozołem, ale skutecznie wygrywał swoje ostatnie spotkania. Najnowsze informacje traktują o tym, iż Zenit w końcu zaakceptował ofertę Peter Hill-Wooda na Andreja Arszawina i ten za 15 milionów funtów przeniesie się na Emirates Stadium. Jednak w jutrzejszym meczu na pewno swojej nowej drużynie nie pomoże. Być może szansę gry dostanie rekonwalescent Eduardo. Treningi wznawia także Tomas Rosicky, ale na występ Czecha jest jeszcze stanowczo za wcześnie.
Co łączy Luisa Felipe Scolariego i Garetha Southgate’a? To, że posady obu z nich wiszą na włosku. „The Blues” są wprawdzie w czołówce tabeli, ale ostatnio w lidze grają fatalnie. Nie mogąc sobie pozwolić na stratę do czołówki, muszą bezapelacyjnie wygrać jutrzejsze spotkanie. Na początku sezonu Chelsea rozgromiła Boro aż 5:0 i to na Riverside Stadium, ale wtedy była to inna Chelsea niż obecnie. Z kolei goście wyrastają na faworytów do spadku. Grają bardzo nieskutecznie, a ich klubowy symbol, Stewart Downing, otwarcie mówi, iż chce odejść. Zapowiada się mecz na średnim poziomie, który siłą rzeczy powinni wygrać gospodarze.










