W drugim derbowym spotkaniu niedzielnego dnia rozgrywek Chelsea Londyn po bardzo ciekawym meczu upokorzyła Arsenal Londyn na ich własnym stadionie aż 4:1.
Obie drużyny miały za sobą półfinały Ligi Mistrzów, z których zostały wyeliminowane. Manchester United pokonał na Emirates Stadium Arsenal Londyn 1:3, natomiast Chelsea Londyn po kontrowersyjnym meczu zremisowała z FC Barceloną 1:1 i dzięki bramce na wyjeździe to Hiszpanie mogli się cieszyć z awansu do finału w Rzymie. Obaj trenerzy mogą się teraz skupić wyłącznie na rozgrywkach ligowych. „Kanonierzy” w pierwszym spotkaniu pokonali na Stamford Bridge Chelsea 2:1, obie bramki strzelił wówczas Robin van Persie. Jednak pod wodzą nowego szkoleniowca Chelsea gra zupełnie inny futbol. Wygrała już 12 ligowych meczów na wyjeździe, co jest najlepszym wynikiem w Premiership. W bramce Arsenalu wystąpił Łukasz Fabiański.
Już od pierwszych minut spotkania gospodarze groźnie zaatakowali bramkę rywali. Doskonałe okazje do zdobycia gola marnował nieustannie Theo Walcott. Mimo widocznej przewagi piłkarzy Wengera, to Chelsea wyszła na prowadzenie. W 21. minucie meczu do piłki dośrodkowanej z rzutu wolnego przez Didiera najwyżej wyskoczył Alex i umieścił ją w siatce, ta wcześniej odbiła się jeszcze od poprzeczki. Arsenal w odpowiedzi dalej grał pozycyjnie, piłkarze wymieniali setki podań, ale nie dawało im to pożądanego skutku. W 39. minucie spadł kolejny cios dla Arsenalu. Po samodzielnym rajdzie Nicolas Anelka sprytnie uderzył futbolówkę, ta nabrała jeszcze rotacji i zmyliła interweniującego Łukasza Fabiańskiego. Było to 17. trafienie piłkarza w tym sezonie, Francuz zajmuje obecnie drugie miejsce w klasyfikacji strzelców. Kibicie zgromadzeni na Emirates Stadium nie mogli uwierzyć w to, co się dzieje. Ich ukochana drużyna do przerwy przegrywała 0:2 z rywalem z zachodniej części Londynu.
Początek drugiej połowy również nie był po myśli „Kanonierów”. Zaledwie trzy minuty po wznowieniu gry Kolo Toure strzelił bramkę samobójczą. Było już 0:3, a Arsenal wciąż nie zmieniał swojego stylu gry, częściej myślał o podawaniu piłki, niż o strzałach z dystansu. Ponownie kilka okazji zmarnował nie mający w niedzielę szczęścia Theo Walcott. Dopiero w 70. minucie honor podopiecznych Wengera uratował Nicolas Bendtner, który po strzale głową pokonał Petra Cecha. Kilka dogodnych sytuacji zmarnował również Emannuel Adebayor. Mówi się, że niewykorzystane sytuacje się mszczą i tak było i tym razem. W 85. minucie „Kanonierów” upokorzył Florent Malouda. Strzał Francuza sparował Fabiański, dobitka Anelki trafiła w słupek, jednak francuski pomocnik dostawił nogę do odbitej piłki skierował ją do bramki. Mecz zakończył się sensacyjną wygraną Chelsea 4:1, było to 13. wyjazdowe zwycięstwo klubu z zachodniego Londynu i pierwsze na Emirates Stadium.










