Sobota bez hitów, ale za to pełna emocji. Dzisiejsze spotkania sporo „namieszały” w ligowej tabeli. Wyniki dzisiejszych pojedynków mocno przyczyniły się do zmian w układzie sił Premiership.
Najciekawsze spotkanie spośród wszystkich popołudniowych meczów rozgrywanych w ramach 25. kolejki Premiership, obejrzeli kibice zgromadzeni na „The Hawthorns”, gdzie miejscowy West Bromwich Albion podejmował Newcastle United. Obie drużyny przed tym pojedynkiem w tabeli dzieliło pięć lokat, ale tylko dwa punkty, więc zapowiadała się bardzo zacięta walka. Spotkanie to w terminologii piłkarskiej zwykło być nazywane „meczem o sześć punktów”. Dwie drużyny poważnie zagrożone spadkiem od pierwszych minut grały jak o zwycięstwo w bardzo prestiżowym turnieju. Dowodem na to niezwykłe zaangażowanie piłkarzy było chociażby pierwsze 10 minut, podczas których widzowie obejrzeli aż trzy gole. Wynik spotkania otworzył już w drugiej minucie Damien Duff, dając prowadzenie Newcastle po składnej akcji całego zespołu. Na odpowiedź gospodarzy nie trzeba było długo czekać, dwie minuty po pierwszym golu, bramkę wyrównującą zdobył Fortune po podaniu Borja Valero. W dziewiątej minucie fatalny w skutkach błąd popełnił obrońca „The Baggies”, Barnett, i w efekcie goście ponownie wyszli na prowadzenie, tym razem za sprawą Petera Lovenkrandsa. Duńczyk zdobył swoją pierwszą bramkę w nowym klubie. Widowisko nieco ucichło, lecz to nie był koniec goli w pierwszej połowie. Cztery minuty przed przerwą po dośrodkowaniu z rzutu rożnego prowadzenie podwyższył obrońca Newcastle, Taylor. W drugiej połowie nadzieje wśród kibiców West Bromwich obudził jeszcze raz Marc-Antoine Fortune, lecz jak się okazało, gol zmniejszył tylko rozmiary porażki. Ostatecznie Newcastle United wygrało 3:2 po zaciętym spotkaniu. Drużyna West Bromwich nadal okupuję ostatnią pozycje w tabeli.
Chelsea – Hull
Londyńczycy mieli przełamać swoją słabą passę i bez problemu uporać się z coraz słabiej grającym beniaminkiem z Hull. Sztuka ta zapewne udałaby się podopiecznym Scolariego, gdyby poprawili swoją bardzo mizerną skuteczność. Dziś na Stamford Bridge „The Blues” byli drużyną wyraźnie przeważającą, łatwo dochodzili do sytuacji strzeleckich, a jednak znów nie potrafili zdobyć bramki. Co stało się z Chelsea? W poprzednim sezonie na Stamford Bridge, klub z Londynu nie zwykł remisować z tak słabym rywalem. Mało tego gospodarze dzisiejszego meczu mieli sporo szczęścia, piłkarze Hull „zamurowali” swoją bramkę, czekając na okazję do kontry, a gdy taka nadeszła, błyskawicznie przenosili ciężar gry w pole karne Chelsea. Po kilku takich akcjach gości byli bardzo bliscy strzelenia gola. Kto wie, czy gdyby Hull wygrało dziś w Londynie, nie bylibyśmy świadkami nawet zmiany szkoleniowca w ekipie gospodarzy w ciągu najbliższych dni. Po ostatniej porażce z Liverpoolem nastroje w drużynie Chelsea, krótko mówiąc, nie są najlepsze.
Blackburn – Aston Villa
Na Ewood Park przyjechała drużyna, która w tym sezonie wręcz uwielbia grać na stadionach rywali. Aston Villa przybyła do Blackburn po siódme z rzędu wyjazdowe zwycięstwo. Podopieczni Martina O’Neilla rozegrali dziś bardzo dobre spotkanie. Gospodarze nie mieli nic do powiedzenia i chcąc, nie chcąc musieli zamknąć się we własnym polu karnym i bronić remisu. Od początku meczu w barwach gości szalał sprowadzony w styczniu z Wigan, Emile Heskey. Czarnoskóry napastnik niemal sam stwarzał sobie podbramkowe sytuację i zagrażał bramce Robinsona, lecz jego strzałom brakowało nieco precyzji, aby były skuteczne. Pierwszą bramkę w tym spotkaniu zdobył w 28. minucie James Milner, pomocnik Aston Villi po krótko rozegranym rzucie rożnym popisał się świetnym strzałem z boku pola karnego. Przyjezdni grali bardzo pewnie i nie pozwalali rywalom na stwarzanie sobie zbyt wielu bramkowych sytuacji. Trudno wymienić w ekipie O’Neilla słabo grającego dziś piłkarza. Goście byli mocno zmotywowani przed meczem, bowiem wiedzieli, iż w przypadku chociażby remisu na Stamford Bridge, wyprzedzą w tabeli londyńską Chelsea. Bramka z 90. minuty, którą zdobył Agbonlahor przypieczętowała zwycięstwo „The Villans” i dziesiąte wyjazdowe zwycięstwo w sezonie stało się faktem. „The Blues” z Hull zremisowali, a więc Aston Villa przesuwa się na trzecią pozycję w tabeli.










