Wielu kibiców z przymrużeniem oka śledziło dzisiejsze mecze, gdyż większość z niecierpliwością czeka przede wszystkim już na mecze jutrzejsze. Jutro między innymi derby Manchesteru i Londynu.
Aston Villa 0 – 0 Fulham
Czwarta drużyna w tabeli, rewelacja sezonu, Aston Villa, podejmowała na swoim stadionie świetnie ostatnio radzącą sobie ekipę Fulham. „The Cottagers” nie przegrali żadnego z czterech ostatnich meczów i przyjechali do Birmingham po kolejne cenne punkty. Gospodarzy mogła zadowolić tylko wygrana, która przesunęłaby ich, przynajmniej do jutra, na trzecią pozycję w tabeli. Od początku meczu „The Villans” stosowali wysoki pressing, co bardzo utrudniało grę gościom. Po dwudziestu minutach spotkania akcje rozgrywane były praktycznie tylko na połowie Fulham. „The Cottagers” zamknięci we własnym polu karnym odpierali tylko ataki gospodarzy. Najbardziej widocznym piłkarzem w pierwszej, jak i w drugiej połowie był pomocnik Aston Villi, Gareth Barry. Na pewno jednak nikt nie uzna go za bohatera tego spotkania. Koledzy stwarzali mu wiele bardzo dogodnych sytuacji do zdobycia gola, ale Barry był dziś tak nieskuteczny, że nie wykorzystał ani jednego spośród kilku świetnych dośrodkowań bocznych pomocników. Mecz zakończył się wynikiem bezbramkowym. Z tego faktu mogą być zadowoleni tylko gracze Fulham, którym udało się nie przegrać piątego meczu z rzędu.
Stoke 1 – 1 Hull
Starcie dwóch beniaminków zapowiadało się bardzo ciekawie i trudno było przed meczem wytypować rezultat. Już w pierwszych minutach drużyna Stoke przejęła inicjatywę i dyktowała warunki na boisku. Gospodarze starali się zagrozić bramce strzeżonej przez Myhilla, lecz pierwszą bramkę w tym spotkaniu zdobyły „Tygrysy”. W 45. minucie Marlon King przyjął w polu karnym piłkę, stojąc tyłem do bramki, błyskawicznie obrócił się i strzelił w długi róg bramki, nie dając szans golkiperowi gospodarzy. Bramka „do szatni” miała podłamać Stoke, jednak po przerwie to znów oni byli na boisku drużyną dominującą i z determinacją dążyli do wyrównania. Na groźne ataki Stoke odpowiadał lider Hull, Geovanni, silnymi strzałami zza pola karnego. Na kilkanaście minut przed końcowym gwizdkiem gospodarze dopięli swego i wyrównali. Gola z rzutu karnego na wagę remisu zdobył najskuteczniejszy strzelec Stoke, Fuller.
Middlesbrough 0 – 0 Newcastle
Na Riverside Stadium niezbyt ciekawe widowisko zafundowali swoim kibicom sympatycy obu drużyn. Brakowało klarownych sytuacji pod jedną i drugą bramką, a jedyną godną uwagi zmarnował Obafemi Martins w 35. minucie, trafiając w poprzeczkę bramki Rossa Turnbulla. Newcastle miało okazję opuścić strefę spadkową. Stałoby się tak, gdyby w dzisiejszym spotkaniu zainkasowali trzy punkty; zdobyli tylko jeden i kolejnych będą musieli szukać w następny weekend w Portsmouth, co na pewno nie będzie łatwym zadaniem.
Sunderland 1 – 4 Bolton
Spotkanie ważne szczególnie dla Roy’a Keane’a, który świętował swój mały jubileusz: wystąpił dziś po raz 100. w roli menedżera Sunderlandu. Aż pięć goli obejrzeli kibice zgromadzeni na Stadium of Light. Ku rozpaczy trenera „Czarnych Kotów” jego podopieczni zdobyli tylko jedną bramkę. Kibiców gospodarzy w euforię wprawił Djibril Cisse, który w 11. minucie pokonał bramkarza przyjezdnych. Sunderland z prowadzenia cieszył się jedynie przez siedem minut. Do bramki Gordona trafił w 17. minucie Taylor po strzale głową, doprowadzając do wyrównania. Bolton miał wyraźną przewagę i kolejne gole wisiały w powietrzu. Trzy minuty po pierwszym trafieniu „Trotters” przyszło drugie. Zamieszanie w polu karnym gospodarzy wykorzystał kompletnie niepilnowany Gary Cahill. Przed przerwą goście podwyższyli jeszcze na 3:1 po trafieniu Elmandera i piłkarze Keane’a schodzili do szatni ze spuszczonymi głowami. Cokolwiek gospodarze usłyszeli w szatni, nie pomogło. Bolton stwarzał kolejne sytuacje, Bolton przeważał i Bolton zdobył czwartą bramkę. Drugie swoje trafienie zaliczył Elmander, ustalając wynik spotkania. Sunderland w następnej kolejce ma okazję poprawić humor swoim kibicom. Na swoim boisku podejmie ostatnią drużynę ligi, WBA.










