Po krótszej niż zwykle przerwie reprezentacyjnej w środku tygodnia czas na powrót do zmagań ligowych. Jak zwykle emocji nie zabraknie w Premier League. W 12. kolejce angielskiej ekstraklasy najciekawiej zapowiadają się mecze z udziałem czołowych zespołów z Londynu.
Piłkarski weekend na Wyspach rozpocznie się od derbów północnej części stolicy, czyli już 173. spotkania Arsenalu z Tottenhamem w historii. Tym razem areną zmagań będzie Emirates Stadium. Choć oba zespoły sąsiadują ze sobą w tabeli, to na pewno nie na takich miejscach, do jakich aspirują. „Spurs” są bowiem na siódmym, a „The Gunners” na ósmym miejscu po 11 kolejkach. Oba też ostatnie swoje zwycięstwa w lidze odnotowały trzy tygodnie temu.

Obie strony zatem będą chciały w końcu się przełamać, przy okazji godząc lokalnego rywala. Trudno jednoznacznie wskazać faworyta tego meczu, ale w zeszłym sezonie zawsze zwyciężali gospodarze. Zresztą wygrana Arsenalu na Emirates 5:2 była jednym z lepszych meczów tej drużyny w poprzednich rozgrywkach.
I jeden, i drugi menedżer ma przed spotkaniem niemały ból głowy. I nie chodzi tu wcale o kłopot bogactwa, ale o problemy zdrowotne piłkarzy. Co prawda do składu Arsenalu ma już wrócić Szczęsny, ale za to ostatnio małe kłopoty mieli Sagna, Arteta i Walcott, chociaż wszyscy chyba raczej wystąpią. Nie ma również mowy o grze Rosicky’ego, Diaby’ego, Fabiańskiego, Gervinho i Gibbsa. Tego ostatniego prawdopodobnie zastąpi na lewej obronie Vermaelen, a parę stoperów stworzą Koscielny z Mertesackerem. Również Andre Villas-Boas nie ma pełnego komfortu wyboru, bo odpadli mu Dembele, Assou-Ekotto, Kaboul i Parker. Mimo że Lennon, Walker oraz Defoe nie zagrali w meczu reprezentacji, to na sobotę chyba wrócą do składu, choć bardzo możliwe, że tego ostatniego i tak wygryzie z pierwszej jedenastki Adebayor. On i Gallas będą próbowali zasmucić jutro swoich byłych kibiców.

Dużo spotkań, bo aż sześć, zostanie rozegranych o godzinie 16:00. Najciekawiej zapowiada się starcie WBA z Chelsea. Gdyby ktoś w sierpniu postawił, że będzie to po 11 kolejkach mecz piątej z trzecią drużyną, to zostałby wyśmiany, ale wygrałby dużo pieniędzy. Oczywiście trzecia lokata „The Blues” nie jest zaskoczeniem, ale to, że „The Baggies” są tylko dwa miejsca niżej, to już duża niespodzianka i to mimo, że nie jesteśmy nawet po 1/3 sezonu. Na The Hawthorns czeka londyńczyków naprawdę trudna przeprawa. Zresztą wyjechali stamtąd już w tym roku (w marcu) na tarczy, a w ostatnich dwóch tygodniach to rywale są w lepszej formie. Zresztą West Brom bardzo pechowo i minimalnie uległ w tym roku u siebie City, dlatego zapowiadają się wielkie emocje. Roberto Di Matteo ani teraz, ani przez najbliższe trzy tygodnie nie będzie mógł korzystać z Johna Terry’ego. Niezdolny do gry jest również Frank Lampard, za to Cole i Luiz chyba wrócą do składu. Więcej problemów ma Steve Clarke, bo przede wszystkim zabraknie mu Bena Fostera, a Myhill to nie ta sama półka. Nie zagrają również Dawson (kontuzja), Thomas (jeszcze nie powrócił do pewnej sprawności po urazie) i wypożyczony z Chelsea właśnie Lukaku. Drobne problemy, z nadziejami jednak na ich wystarczająco szybkie zażegnanie, mają Morrison, Reid i McAuley.














