W Anglii rozgrywki ligowe najbardziej napięty okres mają już za sobą. Premier League powoli wraca do swojego stałego cotygodniowego rytmu. W ten weekend przyjdzie nam obejrzeć kolejną, oznaczoną numerem 26., serię zmagań najlepszej zdaniem wielu ekspertów ligi świata.
Na dzień dobry wczesnym popołudniem będziemy mogli emocjonować się starciem Tottenhamu z Newcastle. „Sroki” niedawno zaskoczyły wszystkich, przeprowadzając w zimowym okienku niezwykłą ofensywę transferową. Niektórzy kibice kpią sobie z Alana Pardew, że buduje francuską drużynę w lidze angielskiej, i trudno się z tym zdaniem nie zgodzić. Jak się okazuje, zakupy Newcastle były dobrze przemyślane. W ostatniej kolejce „Sroki” ograły Chelsea, prezentując kawał dobrego futbolu. Teraz przyjdzie im się zmierzyć z kolejnym rywalem z Londynu, Tottenhamem. Podopieczni Andre Villasa-Boasa zajmują czwarte miejsce w tabeli, tracąc do trzeciej lokaty zaledwie jeden punkt. Przed własną publicznością z pewnością będą chcieli powalczyć o trzy oczka.

O godzinie 16:00 swoje zmagania rozpoczną kolejne potęgi z Londynu. Chelsea na własnym stadionie zagra z Wigan. W układance Rafaela Beniteza w ostatnim czasie coś ewidentnie nie pasuje tak, jak powinno. Seria fatalnych wyników sprawia, że w mediach pojawiają się plotki o możliwości zwolnienia go w razie braku przekonującego zwycięstwa w meczu z „The Latics”. Hiszpan nie ma poparcia u kibiców, a jego wyniki pozostawiają wiele do życzenia, co z pewnością niepokoi Romana Abramowicza. Dobrą wiadomością dla fanów „The Blues” jest możliwość występu Demby Ba, który po tym, jak doznał kontuzji nosa w meczu z Newcastle, trenuje ze specjalną maską na twarzy. Zabraknie za to Johna Terry’ego, Oriola Romeu, a także Mikela i Mosesa, którzy reprezentują Nigerię na Pucharze Narodów Afryki.
Na Stadium of Light przyjedzie Arsenal, który w ostatniej kolejce po wielkich męczarniach pokonał Stoke City. Arsenal znajduje się obecnie na szóstym miejscu w tabeli, które w żaden sposób nie satysfakcjonuje Arsene Wengera powtarzającego w kółko formułkę o walce o miejsce w Lidze Mistrzów. Mecz z Sunderlandem z pewnością nie będzie dla „Kanonierów” spacerkiem. Z pięciu ostatnich wyjazdowych spotkań przeciwko „Czarnym Kotom” udało się im wygrać tylko jeden mecz. Miejmy nadzieję, że nie powtórzy się scenariusz z pierwszej części obecnego sezonu, kiedy to w meczu między tymi zespołami padł bezbramkowy remis.
Również o godzinie 16:00 rozegra swoje spotkania kilka innych klubów ze stolicy Anglii. Fulham na wyjeździe będzie starać się stawić czoła Norwich, Reading czeka trudna wyprawa do Stoke, a QPR odwiedzi Liberty Stadium, aby zmierzyć swoje siły ze Swansea. Na zakończenie sobotnich zmagań kibice piłki kopanej w angielskim wydaniu o godzinie 18:30 będą mogli śledzić poczynania mistrza Anglii, Manchesteru City, w meczu z Southamptonem. „Święci” z pewnością nie będą chcieli tanio sprzedać skóry, a między słupkami może wystąpić Artur Boruc.










