25. kolejka zapowiada się nie mniej pasjonująco niż ta z numerem 24. Wtedy mieliśmy dwa hity z udziałem Manchesteru United i Tottenhamu, a w ten weekend będzie podobnie.

Najbliższą serię gier rozpoczniemy naprawdę z wysokiego pułapu. O 13:45 Manchester United podejmie Liverpool. Nie napiszemy jednak wiele o tym starciu, a przynajmniej nie w tej zapowiedzi. Dużo więcej zajdziecie za to TUTAJ, zapraszamy również do iGola na relację LIVE już od 11 rano.

O 16 na boiska wyjdzie aż 12 zespołów. Oczywiście mecze nie zapowiadają się tak ciekawie, jak ten na Old Trafford, ale zapewne nikt nie będzie się nudził. Bardzo interesująco powinno być na Stadium of Light, gdzie rozpędzony Sunderland (najlepsza forma w ostatnich pięciu ligowych meczach w całej stawce) podejmie Arsenal, podbudowany wspaniałym zwycięstwem nad Blackburn 7:1. Martin O’Neill będzie musiał sobie poradzić bez Vaughana, Browna, Bramble’a, Kigallona, Cattermole’a oraz Bendtnera. Prawdziwym ciosem mógłby być jednak uraz Sessegnona, najlepszego gracza „Czarnych Kotów”, który nieco się uszkodził w środowym spotkaniu z Middlesborough. Benińczyk powinien jednak pojawić się na murawie. Arsene Wenger będzie mógł za to w końcu wykorzystać na bokach obrony tych, którzy powinni tam grać – ostatnio do treningów wrócił Sagna, a teraz Gibbs. Z wojaży afrykańskich wrócił również Maroune Chamakh, ale na Czarnym Lądzie został jeszcze Gervinho. Nie zagrają również Carl Jenkinson ani oczywiście od dawna kontuzjowany Jack Wilshere. Co ciekawe, już za tydzień dojdzie do powtórki tego starcia, tyle że w ramach FA Cup.

Na Goodison Park o tej samej porze zmierzą się ze sobą Everton i Chelsea. „The Blues” niby są jako jedyni w Premier League niepokonani w 2012 roku, ale ich gra nie napawa optymizmem. Lepiej było przez większość starcia z United, lecz ostatecznie londyńczycy stracili prowadzenie 3:0 i tylko zremisowali. Everton jednak również do najlepiej ostatnio grających nie należy. „Toffees” wygrali zaledwie raz w ostatnich pięciu meczach ligowych, choć z drugiej strony również tylko raz przegrali. Dla Chelsea wyjazdy na Goodison nie są ostatnio zbyt szczęśliwe – w lidze nie udało jej się wygrać tam od sezonu 2007/2008, również na tym stadionie swoją przygodę z londyńskim klubem zakończył Carlo Ancelotti. Co prawda dziurawe ręce Jana Muchy pozwoliły „Dumie Londynu” wygrać w tym sezonie w Pucharze Ligi, ale nawet wtedy potrzebna była dogrywka. Za to w pierwszym meczu w lidze w obecnych rozgrywkach piłkarze ze stolicy łatwo pokonali rywali 3:1. Jutro zadanie będzie trudniejsze, na pewno nie zagrają bowiem dwaj strzelcy goli z tamtego meczu – John Terry i Ramires leczą kontuzje, natomiast Drogba i Kalou dzień później powalczą o zwycięstwo w PNA. Wracają za to Lampard, Obi Mikel oraz Ashley Cole. David Moyes nie będzie mógł skorzystać z usług Cahilla, Jagielki, Osmana, Colemana i Rodwella. Dobrze za to do drużyny wprowadzili się wypożyczony z Tottenhamu Pienaar i kupiony z United Gibson. Przekonamy się też, czy swoją szansę na debiut w pierwszym składzie dostanie sprowadzony z Glasgow Rangers Jelavić.













