Tak, proszę Państwa. To nie przelewki. Już jutro ciąg dalszy rozgrywek Premier League. 31. runda angielskiej ekstraklasy zapowiada się interesująco. Walka nie ustaje. Nadal nierozstrzygniętych jest wiele kwestii. Mistrzostwo, gra w europejskich pucharach czy wreszcie utrzymanie się w lidze. Gdyby pokusić się o wskazanie najciekawszej konfrontacji nadchodzącego weekendu, to z pewnością padłoby na pojedynek Newcastle z Liverpoolem.
Zmagania 31. kolejki Barclays Premier League rozpoczną się w sobotę. Na godzinę 16:00 zaplanowano aż siedem spotkań. Na DW Stadium ekipa Wigan Athletic zmierzy się ze Stoke City. Gospodarze do pojedynku przystąpią podbudowani ostatnim ligowym triumfem nad Liverpoolem. Mimo to, sytuacja „The Latics” nie jest zbyt ciekawa. Zajmują oni dopiero 18. pozycję, do końca sezonu będą drżeć o swój ligowy byt. „Garncarze” na tle rywali wyglądają dużo lepiej. Podopieczni Tony’ego Pulisa usadowili się w środku tabeli – nie walczą już o europejskie puchary, ale z drugiej strony nie grozi im także relegacja do The Championship.
Na Molineux Stadium drużyna Wolverhamptonu Wanderers podejmie Bolton Wanderers. „Wilki” to murowany faworyt do spadku z Premier League. Ostatni ligowy pojedynek drużyna wygrała prawie dwa miesiące temu. Efekt? Ostatnia pozycja w tabeli i zaledwie 22-punktowa zdobycz. Bolton także rozczarowuje. „Kłusaki” plasują się co prawda tuż nad strefą spadkową, ale ambicje kierownictwa klubu sięgają dużo wyżej.
Ciekawie zapowiada się pojedynek Aston Villi z Chelsea. Podopieczni Aleksa McLeisha spisują się w obecnym sezonie poniżej wszelkiej krytyki. 15. pozycja w Premier League jest dla ambitnego klubu totalną porażką. Aktualną dyspozycję graczy „The Villans” najlepiej obrazuje chyba ostatnia przegrana z Arsenalem (0:3). Chelsea natomiast stopniowo się odradza. Co prawda, postawa klubu w lidze w przeciągu całego sezonu nie napawa przesadnym optymizmem, niemniej jednak londyńczycy dzielnie walczą w Lidze Mistrzów – po ostatnim zwycięstwie nad Benficą Lizbona, drużyna ma wielkie szanse na awans do 1/2 finału prestiżowych rozgrywek. Roberto Di Matteo tchnął w zespół nowego, bojowego ducha.
Everton zmierzy się z West Bromwich Albion. Gracze „The Toffees” zajmują obecnie przyzwoitą, 8. pozycję w lidze. Do lokalnego rywala – Liverpoolu – tracą ledwie dwa punkty. Przed chimeryczną drużyną duża szansa na zostawienie w pobitym polu ekipy „The Reds”. Podopieczni Davida Moyesa pogrzebali już raczej możliwość gry w europejskich pucharach, ale mają o co walczyć… Ekipa WBA o nic już nie musi się starać. Utrzymanie w Premier League gwarantowane. Peter Odemwingie i spółka mają już teraz z górki. Ich forma w ostatnich spotkaniach także jakby wakacyjna.
Kibice na Craven Cottage będą świadkami pojedynku ligowych średniaków. Fulham Londyn vs Norwich City. Analizując poczynania obu ekip w sezonie 2011/2012, dużo lepiej prezentują się „Kanarki”. Beniaminek spisuje się naprawdę przyzwoicie – gracze tacy jak Grant Holt czy John Ruddy na każdym kroku udowadniają, że poradziliby sobie także w mocniejszej drużynie. Menedżer Norwich, Paul Lambert, wykonuje kawał naprawdę dobrej roboty. Jego odpowiednik w drużynie Fulham w żaden sposób nie może być usatysfakcjonowany przebiegiem obecnej edycji rozgrywek BPL. Podopieczni Martina Jola zawodzą. W ostatnich trzech spotkaniach „The Whites” nie zdobyli ani jednego punktu. Pocieszeniem dla londyńczyków może być fakt, że raczej nie grozi im już relegacja z angielskiej ekstraklasy.










