Coraz więcej hiszpańskich piłkarzy występujących w Primera Division szuka szczęścia na Wyspach. Kolejnym takim zawodnikiem jest Pedro, który podpisał kontrakt z Chelsea Londyn. Przyjrzyjmy się, jak w ostatnich latach radzili sobie hiszpańscy zawodnicy, którzy trafiali do Premier League.
Hiszpańska Primera Division i angielska Premier League to dwie najlepsze ligi świata. Transfery między najlepszymi klubami z tych lig zawsze budzą wiele emocji. Trzeba przyznać, że w ostatnich latach sporo zawodników z czołowych hiszpańskich klubów decyduje się na kontynuację kariery w Anglii. Większość z nich radzi sobie bardzo dobrze, ale są także tacy, którym angielskie powietrze nie posłużyło.
Wielu hiszpańskich piłkarzy jest wątłej postury, to zawodnicy, którzy są stworzeni do gry kombinacyjnej, do szybkich podań po ziemi, z uniknięciem gry fizycznej, a jednak i tacy bardzo dobrze radzą sobie w tak fizycznej lidze jak Premier League. Przykładów nie trzeba daleko szukać.
Wystarczy wymienić nazwiska takich zawodników, jak: Silva, Mata, Cazorla czy Fabregas, chociaż przykład tego ostatniego jest trochę inny od pozostałych. Gdy David Silva już ponad pięć lat temu przechodził za ogromną sumę do Manchesteru City, wielu ekspertów zastanawiało się, czy chłopak stworzony do gry kombinacyjnej poradzi sobie z twardo grającymi angielskimi zawodnikami.
Ten jednak praktycznie od początku pokazywał, że będzie wielkim wzmocnieniem. Stał się zawodnikiem, który wprowadził dużo świeżości do angielskiej drużyny. Teraz nikt już nie wyobraża sobie Manchesteru bez hiszpańskiego pomocnika. Jak wcześniej wspomniałem, minęło już pięć lat, odkąd przyszedł on do Manchesteru, a jego forma dalej jest fantastyczna. Po dwóch kolejkach tego sezonu ma na koncie bramkę i trzy asysty. Te liczby mówią chyba wszystko.
Trochę inaczej przedstawiała się sytuacja Maty i Cazorli, którzy potrzebowali trochę czasu, aby zaaklimatyzować się w Anglii. Prawda jest taka, że ten pierwszy swoje prawdziwe oblicze pokazuje dopiero teraz, grając w Manchesterze, ponieważ podczas gry w Chelsea owszem, prezentował się solidnie, ale jednak często brakowało mu tego błysku. Teraz jednak jest kluczowym zawodnikiem „Czerwonych Diabłów”. To on jest odpowiedzialny za kreowanie sytuacji ofensywnych i wywiązuje się z tego bardzo dobrze.

Cazorla to piłkarz, który z wszystkich wymienionych ma chyba najmniejsze umiejętności, ale oczywiście jest także piłkarzem światowej klasy. Na początku było mu trudno przyzwyczaić się do angielskich warunków, ale gdy już to zrobił, to stał się kluczowym zawodnikiem swojej drużyny. W Arsenalu rozegrał ponad 150 spotkań, strzelił 27 bramek i zaliczył 38 asyst, a te statystyki pokazują, że Santi jest nie tylko gwiazdą Arsenalu, ale i całej ligi.












