Reprezentacja Polski zakończyła właśnie główną część przygotowań do nadchodzących mistrzostw Europy. Selekcjoner Adam Nawałka w swoim stylu udowodnił, że w naturze ma ciągłe testowanie i sprawdzanie nieraz zupełnie niespodziewanych wariantów taktycznych i personalnych. Co nowego zobaczyliśmy w Krakowie?
1) Kapustka na prawej obronie
Jeśli ktokolwiek spodziewał się skrzydłowego Cracovii w formacji defensywnej, gratulujemy zdolności jasnowidzenia. Najmłodszy polski uczestnik Euro dostał szansę gry od pierwszej minuty ostatniego spotkania przed imprezą docelową na pozycji, w której nie grał zapewne nawet w czasach juniorskich. Jak się zaprezentował? Negatywnie na pewno nie odstawał, choć kilka razy widać było brak doświadczenia w występach na pozycjach defensywnych (nieudany wślizg, zagranie piłki głową wprost pod nogi rywala etc.). W swoim żywiole był za to, gdy podłączał się do akcji ofensywnych, prezentując dużą aktywność. O formę Bartosza Kapustki możemy być względnie spokojni.
2) Ciągłe zmiany ustawienia
Wstawienie krakusa do składu sugerować mogło, że Adam Nawałka ma zamiar przetestować inne ustawienia taktyczne. Tak też się działo, przynajmniej na początku. W niektórych akcjach widzieliśmy „Biało-czerwonych” ustawionych trójką w obronie, z czteroosobową drugą linią i trzema napastnikami. Szwankowało wtedy jednak rozegranie, widać było, że Polacy nie czuli się dobrze w egzotycznym dla siebie ustawieniu, sami więc intuicyjnie wracali do klasycznego 4-2-3-1. Na Euro eksperymentów nie będzie – grać będą Lewandowski z Milikiem.
3) Pokaz nieskuteczności
Nasi reprezentanci byli w Krakowie wyjątkowo nieskuteczną drużyną. Był strzał w słupek Jakuba Błaszczykowskiego, boczna siatka Jakuba Wawrzyniaka, nieudany „Zlatan” Kamila Grosickiego, ustrzelona głowa Bogu ducha winnego Edvinasa Girdvainisa po uderzeniu Filipa Starzyńskiego. Bardzo słaby występ zanotował Arkadiusz Milik, który pod nieobecność Roberta Lewandowskiego traci 3/4 ze swojej wartości dla reprezentacji. Najpoważniejsze zagrożenie piłkarz Ajaksu stworzył po strzale z rzutu wolnego, który w pięknym stylu obronił golkiper Podbeskidzia Bielsko-Biała, Emilijus Zubas. Gdyby chodziło wyłącznie o nieskuteczność pod bramką rywala, nie byłoby tak źle. Polacy dość często gubili się w rozegraniu, nieraz stwarzając – bardzo przeciętnej przecież – Litwie okazje do groźnych ataków.










