W 1/8 Pucharu Polski Lechia Gdańsk pokonała Wisłę Kraków 1:0 i awansowała do ćwierćfinału rozgrywek. Strzelcem jedynego gola został Paweł Buzała.
W meczu przyjaźni przy Reymonta obie drużyny zagrały rezerwowymi składami. Lechia po licznych problemach w lidze (brak zwycięstwa od siedmiu kolejek) znowu wyszła w bardzo zmienionej jedenastce. W przypadku Wisły swój pierwszy mecz od pierwszych minut rozegrał Patryk Fryc. Na meczu nie zabrakło również trenera gospodarzy – zmagającego się z zapaleniem płuc Franciszka Smudy.

Od pierwszego gwizdka mecz nie obfitował w wiele sytuacji bramkowych. Wisła częściej okupowała bramkę rywala, ale nie potrafiła stworzyć sobie klarownych sytuacji. Podopieczni Smudy próbowali kilka razy wrzucać futbolówkę w pole karne Lechii, ale nie przynosiło to zamierzonych efektów.
W 26. minucie gry Wisła wywalczyła sobie rzut wolny blisko „szesnastki” po faulu na Pawle Brożku. Stjepanović strzelał na bramkę Bąka, ale posłał piłkę wprost w ręce golkipera gości. Sekundę później z kontrą wyszli podopieczni Probierza, ale Grzelczak ostatecznie bardzo niecelnie uderzał z dystansu.
Pod koniec pierwszej połowy rywale z Gdańska zaczęli częściej napierać na bramkę gospodarzy. W 43. minucie Deleu próbował zaskoczyć Miśkiewicza, ale bramkarz Wisły był na posterunku. Kilka minut później groźnie uderzał jeszcze Grzelczak. Piłka po rykoszecie wylądowała jednak obok bramki. Do przerwy mieliśmy więc ostatecznie bezbramkowy remis.
Druga połowa zaczęła się pomyślnie dla gospodarzy. Już w 47. minucie Wisła wywalczyła sobie rzut wolny tuż przy szesnastym metrem. Po krótkim rozegraniu Guerrier bardzo niebezpiecznie uderzał tuż koło prawego słupka bramki, ale Bąk w ostatniej chwili wybił futbolówkę. W dalszej części to jednak goście zmuszali rywala do obrony.
W 58. minucie spotkania Lechia wywalczyła sobie stały fragment gry tuż przy „szesnastce” Wisły. Po dośrodkowaniu w pole karne futbolówka opuściła jednak boisko, mijając bramkę Miśkiewicza. Kilka minut później w kontrataku byli już wiślacy. Brożek, mając na plecach dwóch obrońców, minął jednego z nich, ale za daleko wypuścił sobie futbolówkę. Ostatecznie z odległości około dwóch metrów napastnik Wisły nie zdążył oddać strzału, który z powodzeniem mógł dać prowadzenie gospodarzom.
Ataki Lechii przyniosły natomiast zamierzony efekt. W 74. minucie gry wprowadzony w drugiej połowie Buzała po fatalnym błędzie w obronie Wisły z bliskiej odległości posłał futbolówkę do siatki gospodarzy.
„Biała Gwiazda” próbowała jeszcze odwrócić losy meczu, ale wciąż nie potrafiła zagrozić bramce rywala. To Lechia sprawiała wrażenie drużyny, która bardziej potrzebuje gola. Ostatecznie gospodarze musieli pogodzić się z porażką 0:1 i pożegnać z rozgrywkami Pucharu Polski.











