Dziś odbyło się spotkanie ćwierćfinału Remes Pucharu Polski, w którym to chorzowski Ruch podejmował na własnym obiekcie Zagłębie Lubin. Spotkanie zakończyło się wynikiem 3:0 dla „Niebieskich”.
Przed tym spotkaniem faworytami byli oczywiście podopieczni Bogusława Pietrzaka, z racji tego, iż są oni uczestnikami Ekstraklasy. Zagłębie natomiast jest zespołem grającym klasę niżej (z powodów poza sportowych). Kolejnym argumentem przemawiającym za Ruchem jest atut własnego boiska.
Ruch 3:0 Zagłębie (2:0)
Pierwsza połowa:

Od początku w tym spotkaniu dominowali „Niebiescy”, którzy co chwilę atakowali „Miedziowych” wspaniałymi akcjami oskrzydlającymi. Pierwszego gola kibice przy Cichej oglądali już w 32. minucie spotkania. Autorem tego trafienia był Pavol Balaz, który do siatki Ptaka trafił z rzutu karnego. Kolejna bramka dla chorzowian padła już sześć minut później. Autorem był Pulkowski, który oddał strzał z zaledwie pięciu metrów z woleja, po dośrodkowaniu Marcina Zająca. Wynik do przerwy 2:0 dla Ruchu.
Druga połowa:
Druga część tego spotkania była już nieco bardziej wyrównana, choć i tak przeważali w niej piłkarze Ruchu, którzy wynik mieli już właściwie pewny. Mimo to, atakom nie było końca. Trafienie na 3:0, ustalając wynik spotkania, zaliczył znakomicie spisujący się tej wiosny Wojciech Grzyb. Strzałem z około czternastu metrów, w lekkim zamieszaniu, wpakował piłkę do siatki Lubinian.
Bohater spotkania: Wojciech Grzyb (Ruch Chorzów) – rozegrał kolejny dobry mecz. Właśnie on wywalczył „jedenastkę” dla swojej drużyny, a potem w 54. minucie zdobył gola na 3:0.
Bramki:
1:0 Balaz 32’ (karny),
2:0 Pulkowski 38’
3:0 Grzyb 54’
Legia 3:1 Stal (2:1)
Przed tym spotkaniem zdecydowanym faworytem był oczywiście zespół gospodarzy – Legia Warszawa. Jak się potem okazało, „Wojskowi” nie sprawili nikomu niespodzianki wynikiem tego meczu…
Pierwsza połowa:
Pierwsza połowa przebiegała pod dyktando Legii, która często atakowała swoich gości. Jednak panowie z Sanoka nie pozostawali im dłużni, raz po raz kontrując. Niektóre takie akcje były naprawdę groźne dla podopiecznych Jana Urbana. Pierwszego gola oglądać mogliśmy już w dziewiętnastej minucie tego spotkania, a zdobył go były piłkarz Groclinu – Piotr Rocki. W odpowiedzi gościom udało się zdobyć gola wyrównującego. Na listę strzelców wpisał się napastnik Stali Marcin Borowczyk. Tuż przed zakończeniem pierwszej części „Wojskowi” zdołali jeszcze wyjść na prowadzenie. Autorem bramki okazał się Adrian Paluchowski (asysta: Inaki Descarga).











