W pierwszym półfinałowym meczu Pucharu Polski Ruch Chorzów na własnym boisku bezbramkowo zremisował z Legią Warszawa. Legioniści przez całą drugą połowę grali w przewadze, ale nie zdołali pokonać debiutującego w bramce „Niebieskich” Krzysztofa Kamińskiego.
Pierwszy półfinałowy mecz Pucharu Polski znakomicie mógł rozpocząć się dla warszawskiej Legii. W 5. minucie znakomitym podaniem do Saganowskiego na wolne pole popisał się Gol. „Sagan”, będąc na czystej pozycji, silnie uderzył na dalszy słupek, ale debiutujący w bramce Ruchu Kamiński popisał się niezłym refleksem. Młody golkiper zdołał wybić piłkę na rzut rożny, a kibice „Niebieskich” zgromadzeni na stadionie przy ulicy Cichej głośno odetchnęli.

W 12. minucie „Wojskowi” mieli drugą dogodną szansę w tym meczu na objęcie prowadzenia. Po ostrej centrze Brzyskiego z lewego skrzydła piłka spadła na 11. metrze pod nogi niepilnowanego Kucharczyka, a ten, nie namyślając się długo, strzelił na bramkę Kamińskiego. Piłka przeszła jednak obok słupka, a sędzia dodatkowo odgwizdał spalonego, na którym znajdował się Saganowski.
Po 20 minutach trener Urban musiał dokonać pierwszej roszady w składzie. Kontuzji doznał Rzeźniczak, a w jego miejsce wszedł nastoletni Aleksander Jagiełło. Po początkowej dominacji gości do głosu zaczęli dochodzić chorzowianie, ale robili to bardzo niemrawo. Jednak w 27. minucie powinni wyjść na prowadzenie. Z rzutu rożnego dośrodkowywał Starzyński, a do główki doszedł kompletnie niepilnowany Jankowski. Ku niezadowoleniu trenera Zielińskiego piłka nie trafiła w światło bramki.
W końcowej fazie pierwszej połowy gospodarze doznali poważnego osłabienia. Drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną, kartkę otrzymał Lewczuk, czym skazał swoją ekipę na grę w osłabieniu przez całą drugą połowę. Lewy defensor Ruchu nieprzepisowo powstrzymywał wychodzącego do długiego zagrania Kucharczyka. Piłkarze „Niebieskich” gorąco protestowali, ale jak pokazała powtórka, decyzja o drugim żółtku była jak najbardziej prawidłowa.

Druga odsłona tego spotkania zaczęła się od ataków Legii. Ładną indywidualną akcją popisał się Jędrzejczyk, ale jego strzał zza pola karnego pewnie wybronił bramkarz. Mimo gry w dziesięciu to właśnie chorzowianie mieli znakomitą okazję do gola. W 56. minucie po centrze z rzutu rożnego główkował Jankowski, ale znakomicie interweniował Gol. Pomocnik gości szczupakiem uratował swoją drużynę przed stratą bramki. Po kilkunastu sekundach legionista mógł zostać jeszcze większym bohaterem, ale jego strzał głową nieznacznie minął bramkę Kamińskiego.











