Wciąż niepewna jest przyszłość Darko Jevticia, wypożyczonego z FC Basel. O tym, jak wiele warty jest on dla „Kolejorza”, przekonano się dość szybko, bowiem jego gra była perfekcyjna. W krótkim czasie stał się bardzo ważnym punktem układanki Macieja Skorży. Czy Lech jest w stanie zatrzymać Szwajcara?
Ściągniecie Jevticia do Lecha Poznań traktowane było jako coś niespodziewanego. Nikt nie przypuszczał, że wychowanek FC Basel zasili szeregi poznańskiego klubu. Było to otwarcie polskiej ekstraklasy na nowe kierunki, coś w rodzaju dziewiczego rejsu, na który zdecydowali się włodarze poznańskiego Lecha. Początek w Poznaniu dla Helweta był stresujący, ponieważ kibice zwracali uwagę na każdy kontakt z piłką w wykonaniu Szwajcara — byli ciekawi nowego nabytku. Od bardzo dawna wiadomo, że „Kolejorz” miał problemy z obsadzeniem pozycji rozgrywającego. Dzisiaj mało kto wyobraża sobie tę pozycję bez Darko Jevticia.
Defensywny pomocnik z potrzeby
Początek Szwajcara w „Kolejorzu” był raczej średni, głównie za sprawą pozycji, na której widział go ówczesny szkoleniowiec lechitów — Mariusz Rumak. Już w pierwszym spotkaniu można było zauważyć, że w zawodniku drzemie ogromny potencjał, który mimo wszystko był przez coś ograniczany. Świetnie potrafił rozegrać akcję prostopadłym podaniem, jednak nie mógł znaleźć porozumienia ze swoimi klubowymi kolegami. Problemem była pozycja, na której początkowo występował. Z konieczności był zmuszony do grania jako defensywny pomocnik. Było widać, że zadania defensywne go hamują, aczkolwiek przejawiał ogromne predyspozycje do gry właśnie w tej sferze gry. Jednak lepiej radził sobie w ataku — świetny przegląd pola oraz umiejętność rozgrywania piłki. To wszystko sprawiło, że Lech Poznań posiadał szwajcarski skarb, który przypomniał wielu, że Szwajcaria to nie tylko złoto, finanse i czekolada, ale również bardzo dobre szkolenie młodzieży.
Na ratunek Skorża
Na talencie Jevticia szybko poznał się nowy trener Lecha, Maciej Skorża, który już po pierwszych dniach pracy w Poznaniu szczególnie upodobał sobie Szwajcara. Mówiono nawet o tym, że chce oprzeć całą grę zespołu właśnie na nim. Nowy szkoleniowiec ustawił Jevticia na pozycji ofensywnego pomocnika, mógł on bez problemu kreować ataki „Kolejorza”. Szybko okazało się, że ta decyzja była strzałem w dziesiątkę, bowiem z meczu na mecz Szwajcar grał coraz bardziej efektywnie. Strzelał, asystował i co najważniejsze, walczył w obronie. Miał również dobre statystyki: cztery bramki i dwie asysty, jednak to nie wszystko, ponieważ wspomnieć trzeba o wielu kluczowych podaniach, które rozpoczynały akcje, po których lechici zdobywali bramki. Jevtić to przede wszystkim różnica na boisku, którą w pojedynkę potrafił stworzyć.











